Reklama
W Polsce prawie 90 proc. płatności detalicznych to płatności gotówkowe. Udział tych transakcji co prawda zmniejsza się, ale dynamika tego spadku maleje. - Naszym zdaniem rozwój obrotu bezgotówkowego jest zagrożony – mówił Paweł Perz, prezes zarządu Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego podczas konferencji pt. „Pierwsza koalicja akceptantów w Polsce”. Dodał, że jest bardzo wiele do zrobienia w tym zakresie
W Polsce nadal jest mało tzw. akceptantów, czyli punktów, które akceptują płatności bezgotówkowe. - Jest jeszcze dużo punktów, które nie akceptują kart płatniczych – mówił Perz. W całym kraju działa zaledwie 250 tys., terminali, które realizują płatności za pomocą karty.Pod względem liczby terminali przypadających na milion mieszkańców Polska zajmuje przedostatnie, przed Rumunią, miejsce w Unii Europejskiej.
Pomimo takich statystyk, Polacy chętnie płacą kartami. Liczba transakcji na jeden terminal w Polsce jest na poziomie średniej europejskiej.
Jak podkreślał Perz, problemem Polski jest mała liczba akceptantów. Dodał, ze mamy do czynienia z przewagą wzrostu transakcji za pomocą karty w porównaniu do wzrostu liczby terminali. Perz wyjaśnił, że dzieje się tak m.in. dlatego, że banki wydają nowe karty tym samym klientom.
Jak mówił Perz, główną barierą rozwoju obrotu bezgotówkowego są wysokie koszty akceptacji. W Polsce tzw. opłata interchange, która stanowi dużą część prowizji od transakcji, jest najwyższa w UE i wynosi 1,6 proc. Unijna średnia wynosi 0,72 proc. Na opłaty związane z akceptacją kart składają się prowizje od transakcji, koszty dzierżawy terminali i koszty połączeń telefonicznych. Jednak jak mówił Jakub Górka z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego „opłaty związane z transakcją tak naprawdę ponoszą konsumenci, bo są one wkomponowane w marżę”.
Wśród innych powodów, dla których firmy nie decydują się na akceptowanie kart płatniczych, Perz wymienił bezpieczeństwo transakcji. - Nadal z punktu widzenia niektórych akceptantów takich jak małe punkty usługowo-handlowe, gotówka jest pewniejsza – mówił. Zwrócił też uwagę na to, że firmy często kierują się popularnością danej metody wśród konsumentów. - Jeśli na przykład na terenach wiejskich ludzie nie używają kart, to punkty nie chcą instalować terminali, ale to jest błędne koło – uważa Perz.
Przy wszystkich ograniczeniach, potencjał rynku jest bardzo duży. - Polacy chcą płacić kartami, ale muszą mieć gdzie – podkreślali uczestnicy konferencji. Dlatego tak ważne jest obniżenie kosztów obrotu bezgotówkowego – wyjaśniali.
Jak mówili, obawy o bezpieczeństwo transakcji bezgotówkowych są w dużym stopniu nieuzasadnione. Górka odniósł się m.in. do bezpieczeństwa płatności kartami zbliżeniowymi. - Obawa o to, że ktoś nam „ściągnie” środki z karty zbliżeniowej to w dużym stopniu mit – mówił. Zapewnił, że takie karty posiadają odpowiednie certyfikaty, które zapewniają bezpieczeństwo.
Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego rozpoczęła swoją działalność w listopadzie 2011 roku. Jak informował Perz, celem fundacji jest m.in.: przełamywanie barier rozwoju obrotu bezgotówkowego, działania informacyjne czy reprezentacja akceptantów w procesie legislacyjnym.(jsk)












