Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Reklama

Technologia CCS – europejski most do niskoemisyjnej gospodarki?

11.10.2009
Mimo wielu wysiłków, mających na celu rozwój i upowszechnienie tak zwanej zrównoważonej energii, przez najbliższe dziesięciolecia świat będzie dalej uzależniony od paliw kopalnych. Zielone technologie są doskonalone, a efektywność energetyczna staje się jednym z priorytetów w politykach energetycznych większości państw. Jednakże, chcąc zapobiec globalnemu ociepleniu, musimy drastycznie ograniczyć emisję CO2 do atmosfery. Konferencja Klimatyczna ONZ (COP15), która będzie miała miejsce w Kopenhadze w grudniu tego roku, ma doprowadzić do podpisania nowego globalnego porozumienia. Oczekuje się, że 192 kraje ustalą, w jaki sposób będą walczyć ze zmianami klimatu po 2010 roku, gdy wygaśnie Protokół z Kyoto. Aby tak się stało, kraje rozwinięte będą musiały zaproponować krajom rozwijającym się konkretne instrumenty, które umożliwią, czy przyspieszą ich transformację w kierunku niskoemisyjnej gospodarki przy jednoczesnym utrzymaniu tempa wzrostu. Czy wychwytywanie i geologiczne składowanie dwutlenku węgla (Carbon Capture and Storage – CCS), może stać się częścią tej propozycji?

Żródło: DemosEuropa
Autor: Agata Hinc

Reklama

Ostatnie konsultacje przed szczytem w Kopenhadze odbędą się na początku listopada w Barcelonie. Istnieje prawdopodobieństwo, że podczas tego spotkania 30 krajów OECD i Chiny zawrą porozumienie, na mocy którego okresowo zniesione zostaną cła importowe na turbiny wiatrowe i inne zielone technologie. To bardzo dobra wiadomość, natomiast najcięższe negocjacje dopiero przed nami. Same Chiny odpowiadały w 2008 r. za 42% światowej konsumpcji węgla (dla porównania: USA 17%, Europa i Eurazja 16%). To oznacza, że realizacja ogólnoświatowych celów będzie wymagała drastycznego obniżenia konsumpcji węgla przez te regiony świata, a także opracowania przez nie planów przejścia do gospodarki niskoemisyjnej. Właśnie dlatego wdrożenie technologii czystego węgla jest tak ważne.

Świat jest bardziej zainteresowany technologią CCS bardziej, niż kiedykolwiek przedtem. Technologie czystego węgla mają potencjał do tego, by stać się jednym z głównych komponentów globalnej strategii na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych – obok efektywności energetycznej i energii ze źródeł odnawialnych. Jeśli mielibyśmy wybrać obecnych liderów CCS, przyszłoby nam wskazać na Australię, USA i Norwegię. Unia Europejska zajęłaby najpewniej czwarte miejsce. Niezbędne dla rozwoju technologii CCS są odpowiednie ramy prawne, instytucjonalne i finansowe. UE przyjęła już tzw. Dyrektywę CCS, ale jej implementacja leży w kompetencjach państw członkowskich. Ponadto, Komisja Europejska zapewniła finansowanie (nawet do 50% kosztu projektu demonstracyjnego), ale znów ich wydatkowanie zależy od zainteresowanych krajów. Zatem od nich teraz zależy, w jaki sposób wykorzystają możliwości płynące z zaawansowania technologicznego i stworzonych przez UE ram oraz to, czy Europie uda się wskoczyć na podium.

Nie ulega wątpliwości, że kraje rozwinięte będą musiały poprowadzić proces wdrożenia CCS w skali światowej. Istnieje zgoda między Grupą G8, Międzynarodową Agencją Energii i Platformą Zero-emisyjnych Elektrowni (European Technology Platform for Zero Emission Fossil Fuel Power Plants, w skrócie ZEP), że kolejnym krokiem w kierunku komercjalizacji CCS jest budowa komercyjnych obiektów demonstracyjnych. G8 chce, aby do 2010 r. zostało ogłoszonych 20 takich projektów na świecie. Dzięki nim, technologia CCS ma zostać udoskonalona i przetestowana w stopniu umożliwiającym jej komercyjne zastosowanie – zwłaszcza w krajach rozwijających się. W przyszłym tygodniu w Londynie, podczas forum na temat sekwestracji, spotkają się ministrowie z 23 krajów oraz przedstawiciele Komisji Europejskiej i przemysłu. Brytyjskie ministerstwo ds. energii i zmian klimatu (DECC), aby do końca przyszłego roku cel wyznaczony przez G8 został osiągnięty (to nie będzie łatwe). Miejmy nadzieję, że Ed Miliband, brytyjski minister ds. energii i zmian klimatu, znacząco pobudzi dyskusję na temat CCS w ramach forum, a następnie w ramach negocjacji przed Kopenhagą, ponieważ bez globalnego porozumienia, Unii Europejskiej będzie bardzo trudno zwieńczyć swój projekt sukcesem.

By przechwytywanie, transport i składowanie CO2 mogły ze sobą współgrać, potrzebne są solidne ramy prawne i instytucjonalne. Na obecnym etapie, ramy regulacyjne to - obok zapewnienia wydajności ekonomicznej - największe wyzwanie związane z wdrożeniem technologii CCS. Najważniejsze jest ustanowienie takiego prawa, które gwarantowałoby, że na każdym etapie cyklu przechwytywanie, transport i składowanie CO2 będzie bezpieczne dla środowiska oraz dla ludności. Tym samym, ramy regulacyjne dla CCS muszą wspierać się na trzech filarach: (a) ocena i zarządzanie ryzykiem – w większości przypadków „wyciekowi” CO2 można zapobiec na drodze starannej selekcji, charakteryzacji oraz odpowiedniego zaprojektowania procesów związanych z transportem, zatłaczaniem i składowania; (b) wybór, weryfikacja i monitoring składowiska; (c) odpowiedzialność za jakiekolwiek szkody dla lokalnego i globalnego środowiska naturalnego. Chociaż te trzy filary są równie ważne, największym wyzwaniem wydają się być regulacje dotyczące samego składowania CO2, głównie ze względu na innowacyjny charakter tego pomysłu i wynikający z tego brak analogicznych rozwiązań prawnych. UE przyjęła w tym zakresie Dyrektywę, ale jej implementacja będzie wymagała przygotowania osobnych aktów prawnych w każdym z państw członkowskich (mają one na to dwa lata od momentu wejścia w życie dyrektywy). Prace nad legislacją powinny byś prowadzone równolegle ze studiami wykonalności, testami i pierwszymi wdrożeniami technologii. Ponieważ ramy regulacyjne i poparcie społeczne są kwestiami blisko powiązanymi, dlatego niezbędne jest ustanowienie przejrzystych ram regulacyjnych, w celu zapewnienia społeczeństwa, że technologia CCS jest bezpieczna dla nich i dla środowiska.

Aktualne prace nad projektami demonstracyjnymi CCS skupiają się na trzech technologiach: a) wychwyt po spaleniu (post-combustion): przechwytywania CO2 z gazów odlotowych po spaleniu paliwa kopalnego; b) wychwyt przed spaleniem (pre-combustion): usuwania CO2 z paliwa przed jego spaleniem; c) oxyspalanie (oxyfuel), czyli spalania paliwa w środowisku czystego tlenu, zamiast w atmosferze. Projekty nowych elektrowni węglowych często koncentrują się na technologii IGCC (technologii bloku gazowo-parowego ze zintegrowanym zgazowaniem paliwa), w ramach której rozdzielenie węgla na CO2 i H2 dokonuje się przed spaleniem - w tym przypadku, optymalną technologią wychwytywania CO2 wydaje się spalanie w komorze wstępnej (pre-combustion). Dzięki technologii CCS, budowane dzisiaj elektrownie, które będą działać przez najbliższe 40-50 lat, mogą w znacznym stopniu obniżyć emisje CO2. Trzeba jednak zapewnić rentowność tego rozwiązania. Zdając sobie z tego sprawę, administracja USA (precyzyjnie Departament Energii, w ramach środków z amerykańskiej ustawy o inwestycjach i odbudowie gospodarki) obiecał wsparcie w wysokości 12,7 mln USD dla rozwoju 43 projektów badawczych w obszarze CCS, podczas których studenci będą mogli odbywać szkolenia. Projekty ukierunkowane są na zaawansowanie wiedzy technicznej (zwiększenie kapitału intelektualnego i ludzkiego) i jednocześnie na przygotowanie ekspertyz oraz siły roboczej szybko rozwijającego się przemysłu. Jeśli Europa nie chce pozostać w tyle, będzie musiała pokusić się o podobne rodzaje stymulacji.

Technologia CCS jest, na obecnym etapie rozwoju, bardzo droga. Dlatego też siły rynkowe same nie zapewnią dostatecznych inwestycji dla jej rozwoju. Rząd musi ponieść część kosztów (i ryzyka) projektów demonstracyjnych. Przykładowo, szacuje się, że studium wykonalności pojedynczego projektu może kosztować do 500 tys. EUR, a (co ważne) jego przeprowadzenie wcale nie gwarantuje, że projekt uzyska dalsze dofinansowanie. Poza tym, w obecnych warunkach regulacyjnych i podatkowych, przemysł z dużą ostrożnością podchodzi do inwestycji w CCS, gdyż te powodują spadek wydajności, wzrost kosztów i spadek produkcji energii. Stąd wyraźna potrzeba wsparcia zarówno budowy projektów demonstracyjnych w średnim okresie, jak i zapewnienia bodźców dla rozwoju CCS w okresie długim.

Wychodząc z założenia, że tylko dzięki CCS Unia Europejska będzie wstanie obniżyć emisje do pożądanych poziomów, Komisja Europejska postanowiła przeznaczyć dodatkowe środki finansowe na tą technologię. przeznaczyć specjalne dofinansowanie dla CCS. Dodatkowo, zdecydowała się połączyć CCS z regulacjami dotyczącymi gazów cieplarnianych poprzez wydzielenie z systemu handlu emisjami (ETS) specjalnych pozwoleń dla projektów CCS. ETS to jedno z rozwiązań, które mogą umożliwić redukcję emisji w skali światowej. Analizy ekonomiczne pokazują, że dopiero gdyby „cena CO2” osiągnęłaby poziom 40 EUR za tonę, wówczas elektrownie wykorzystujące CCS stałyby się konkurencyjne względem tych, które nie stosują tej technologii. Oczywistym jest, że cena, jaką zapłacą odbiorcy końcowi za energię elektryczną, będzie musiała wzrosnąć. By odciążyć konsumentów w przejściowym okresie, KE zaproponowała przydzielenie 300 mln pozwoleń w ramach rezerwy dla nowych podmiotów (NER) na współfinansowanie projektów demonstracyjnych CCS i RES, które pozwolą na rozwój technologii do tej pory nierentownych. W pierwszej propozycji, KE wskazała siebie jako podmiot, który będzie odpowiadał za wybór projektów. Po sprzeciwie kilku państw członkowskich (którego pomysłodawcą była Wielka Brytania, a do którego dołączyła i Polska), wskazała na Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), ale znów bez aprobaty. Kraje protestujące chciałyby, aby EBI jedynie uczestniczył w weryfikacji projektów pod względem spełniania kryteriów formalnych, gdy tymczasem ostateczny wybór projektów leżałby w kompetencjach państw członkowskich. Rozbieżność stanowisk pomiędzy KE i grupą sprzeciwiających się jej propozycji państw członkowskich nie wskazuje na to, żeby konsensus miał być wkrótce osiągnięty.

To pokazuje, że kraje UE nie są jeszcze gotowe, aby poświęcić tradycyjnie rozumianych „interesów narodowych” w imię wspólnych europejskich celów. Przez to, mimo dużych osiągnięć w zakresie uregulowań prawnych dotyczących CCS, UE jest mało wiarygodnym partnerem przed zbliżającym się szczytem klimatycznym w Kopenhadze, gdzie mowa będzie nie o europejskim, ale światowym interesie. UE musi jak najprędzej poradzić sobie z wewnętrznymi sporami, aby podczas COP15 móc przedstawić innym graczom globalnym klarowną i wiarygodną propozycję. Co więcej, UE powinna jako pierwsza zobowiązać się do pokrycia znacznej części rozwoju czystych technologii węglowych na świecie. Jeśli Unia nie poczyni zdecydowanych ruchów, proces wdrażania technologii CCS zwolni, a wraz z nim ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i nie Europa, ale ktoś inny wybuduje most do nowej, globalnej niskoemisyjnej gospodarki.

*Agata Hinc, Szef Projektu „Niskoemisyjna gospodarka”, demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej

© 2003-2010 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top