Reklama
* Jeremy Rifkin jest ekonomistą i autorem 17 bestsellerów, w tym „Europejskiego marzenia”. Jest prezesem Foundation on Economic Trends.
- Kiedy rozmawialiśmy pół roku temu, przewidział pan, że po ożywieniu gospodarczym wzrosną ceny żywności i ropy naftowej, tak jak to nastąpiło w latach 2007-2008. Powiedział pan, że wynika to z faktu, iż osiągnęliśmy szczyt wydobycia ropy naftowej na głowę mieszkańca. Wydaje się, ma pan rację. Czy czuje pan, że będziemy musieli ponownie stawić czoła temu samemu kryzysowi?
- Nie wiem, kiedy wybuchnie, ale stanie się to szybciej niż myślałem. Za każdym razem, kiedy staramy się rozwijać w takim samym tempie, jak przed lipcem 2008 r., dochodzi do wzrostu cen ropy, a kiedy osiągną one 150 dolarów za baryłkę, system załamie się ponownie.
Po naszej ostatniej rozmowie, w grudniu ub. r. Międzynarodowa Agencja Energii ogłosiła Raport energetyczny, w którym po raz pierwszy przyznała, że to prawdopodobnie osiągnęliśmy szczyt światowego wydobycia ropy naftowej w 2006 r. na poziomie 70 mln baryłek dziennie. (...)
Nikt nie potrafi przewidzieć dokładnie, kiedy to się stanie, ale trzeba w końcu powiedzieć, że to koniec drugiej rewolucji przemysłowej. Przedtem ludzie myśleli, że banki były zbyt duże, by upaść, a jednak upadły. Teraz muszą się uporać z ideą rewolucji przemysłowej, która jest zbyt duża, by upaść, ale właśnie się kończy.
Nie wiem, kiedy ceny ropy wzrosną ponownie do poziomu 140 lub 150 dolarów za baryłkę, ale stanie się to bardzo szybko. (...) To już koniec – nie uważam, że ten koniec nastąpi jutro rano, to początek długiego końca, który będzie się jeszcze ciągnął wiele lat. To niebezpieczny okres: wystarczy spojrzeć na ceny żywności i surowców – zależą one od ropy naftowej.
- W tym tygodniu czołowe europejskie stowarzyszenia handlowe i konsumenckie łączą siły, aby zwrócić się do przywódców UE i Komisji Europejskiej o przedstawienie kompleksowego programu legislacyjnego na rzecz składającej się z pięciu filarów strategii post-węglowe, by rozpocząć trzecią rewolucję przemysłową. Jaka to jest strategia? I dlaczego dotyczy Europy?
- Musimy przejść na odnawialne źródła energii: w UE mamy 191 milionów budynków, które mogą być przekształcone w elektrownie, co rozpocznie boom budowlany i stworzy miliony nowych miejsc pracy [dwa pierwsze filary]. Musimy przechowywać tę energię - wodór jest jej najbardziej uniwersalnym rodzajem - i dzielić się nią, co oznacza, że musimy odłożyć na półkę technologię internetową, co będzie kosztować w UE około 1 bln euro [trzeci i czwarty filar].
I wreszcie musimy rozwijać sieć transportową, w celu utrzymania logistyki i budowy jednolitego rynku [piąty filar]. Jest to zapewne kolejny etap procesu integracji europejskiej, bo Europa ma dwa programy: jeden z nich to program post-lizboński, polegający na budowie najbardziej konkurencyjnej gospodarki, a drugi to program osiągnięcia do 2020 r. celów energetycznych i klimatycznych 20-20-20, polegający na budowie najbardziej zrównoważonej gospodarki. Programy te muszą być ze sob ą zgodne.
Kolejnym etapem jest zrozumienie, czego dotyczy integracja: Unia Europejska ma 500 mln konsumentów, a regiony partnerskie w regionie Morza Śródziemnego i Afryki Północnej - kolejne 500 mln euro.
W sumie to miliard ludzi; UE może więc stworzyć jednolity system energetyczny, transportowy i komunikacyjny dla miliarda ludzi; system ten nie będzie wertykalny, ale lateralny, o władzy rozproszonej. Będzie to kolejny etap integracji europejskiej. (...) We wrześniu ukaże się moja nowa książka na temat trzeciej rewolucji przemysłowej. (…) Sprzyja ona kontynentalnej infrastrukturze. (…)
To jak Wi-Fi: każde miasto i region staje się węzłem, który łączy się z wszystkimi innymi węzłami, które korzystają ze wspólnej sieci energetycznej. UE jest idealnie przygotowana do przewodzenia światu w XXI wieku, ale po prostu o tym nie wie. (...) UE posiada wszystkie fragmenty symfonii, które są jej potrzebne, ale nie ma dyrygenta, który potrafiłby ułożyć je w zgrabną operę. (...)
Rozmawiała: Daniela Vincenti-Mitchener













