Reklama
Premier Węgier Ferenc Gyurcsany oświadczył w poniedziałek w parlamencie, że konieczne jest powstanie rządu o szerokim poparciu społecznym, ponieważ w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat trzeba przeprowadzić reformy, które będą wymagać poświęceń od wszystkich Węgrów. Jak dodał, gotów jest ustąpić, jeśli jego osoba miałaby być przeszkodą w powstaniu nowego rządu narodowego.
Szefowa frakcji parlamentarnej SZDSZ Ildiko Lendvai oświadczyła po deklaracji premiera, że MSzP i SZDSZ ustaliły, iż zapewnią większość parlamentarną nowemu gabinetowi, nie odtworzą jednak koalicji rządowej. Zapowiedziała też, że obie partie nie będą szukać nowego premiera wśród polityków, tylko pośród osób o społecznym i zawodowym autorytecie.
Fodor podkreślił, że jeśli obie partie nie dojdą do porozumienia, konieczne będą przedterminowe wybory. Rzecznik SZDSZ Istvan Szekula zaznaczył jednak, że termin czwartkowy jest celem, nie zaś nieprzekraczalną datą.
Lendvai powiedziała, że partie "były również zgodne co do tego, że powinna się zmienić nie tylko osoba premiera, ale też nowy szef rządu powinien mieć możliwość sformowania swego gabinetu".
Na Węgrzech pogłębia się kryzys gospodarczy. Zdaniem analityków węgierskie PKB spadnie w tym roku o 4,5 proc., choć jeszcze miesiąc temu prognozowano spadek o 3,5 proc.
Kolejna już rządowa dymisja w Europie
47-letni premier Węgier nie jest pierwszą polityczną ofiarą postępującego spowolnienia gospodarczego w Europie.
W lutym do dymisji podał się rząd Łotwy, po tym jak na skutek załamania gospodarczego doszło w tym kraju do niepokojów społecznych.
Kryzys gospodarczy był także przyczyną rozwiązania rządu na Litwie jesienią ubiegłego roku.
Również w rząd Islandii przypłacił dymisją globalny kryzys finansowy.
Od początku kryzysu nowy rząd ma też Belgia. Tutaj jednak przyczyny dymisji poprzedniego gabinetu są bardziej złożone. (tmw)
Na podstawie EurActiv.com i informacji Polskiej Agencji Prasowej













