Reklama
Portal podkreśla, że nie oczekuje się, by ministrowie podjęli na tym spotkaniu decyzję w sprawie ograniczenia unijnych emisji CO2 nie o 20, ale o 30 proc. do 2020 roku. Dotychczas nie osiągnięto bowiem porozumienia i nie oczekuje się w tej sprawie przełomu również w czasie piątkowych obrad.
Według źródeł dyplomatycznych, na które powołuje się EurActiv, projekt końcowych konkluzji ze spotkania ministrów środowiska zakłada, że Unia powinna zaczekać z tą decyzją do czasu przedstawienia przez Komisję Europejską raportu dotyczącego dojścia w 2050 roku do gospodarki niskowęglowej. KE ma przedstawić ten dokument dopiero w przyszłym roku.
W sprawie ograniczania emisji CO2 państwa członkowskie są głęboko podzielone. Kraje Europy zachodniej (w tym Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Dania, a także belgijska prezydencja) uważają, że jednostronne podwyższenie redukcji emisji do 30 proc leży w ich własnym interesie, podczas gdy państwa centralnej i wschodniej Europy – w tym Polska - ale również Włochy, są zdania, że cele te powinny być uzależnione od podobnych zobowiązań podjętych przez inne państwa (przede wszystkim USA i Chiny) w trakcie międzynarodowych negocjacji nowego traktatu klimatycznego.
Zwolenniczką ograniczenia emisji dwutlenku węgla do 30 proc. jest też unijna komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard, która podkreśla, że 20-procentową redukcję UE już prawie osiągnęła.
Według unijnej agencji środowiska (EEA) w porównaniu z 1990 rokiem emisje CO2 są mniejsze o 17,3 proc. Ponadto, w wyniku kryzysu, koszty dodatkowych redukcji byłyby znacząco mniejsze niż szacowano wcześniej.
Komisarz zapowiedziała, że KE przygotuje analizę dotyczącą skutków podwyższenia redukcji CO2 dla każdego z państw członkowskich Unii.













