Reklama
To reakcja Greków na decyzje rządu o ograniczeniu wydatków i podniesieniu podatków, które są warunkiem otrzymania 110 mld euro pożyczki od krajów strefy euro i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ma ona uratować ten kraj przed bankructwem.
Związki zawodowe, które przyznają, że rząd był zmuszony do wprowadzenia cięć, protestują przeciwko nowemu programowi oszczędnościowemu.
Wszystkie loty do i z Grecji zostały wstrzymane już o północy z wtorku na środę. Zamknięto szkoły, szpitale, urzędy i muzea (w tym Akropol), wstrzymano nadawanie wiadomości w radiu i telewizji, a do właścicieli sklepów zaapelowano, by zamykali okiennice.
Policja rozpędziła demonstrantów w Atenach i Salonikach, gdzie doszło do starć ulicznych. Około 50 osób najprawdopodobniej z ugrupowań komunistycznych usiłowało wtargnąć do parlamentu. Dowództwo greckiej policji zmobilizowało wszystkie swoje siły i postawiło je w stan najwyższej gotowości.
Demonstranci użyli kamieni i koktajli Mołotowa, a policja – gazu łzawiącego i pieprzowego oraz granatów ogłuszających. Co najmniej dwa budynki stanęły w ogniu. Trzy ofiary śmiertelne, to osoby, które zginęły w pożarze banku w centrum Aten. Premier Grecji potępił "morderstwo" trzech osób.












