Reklama
Tajani jest przekonany, że stworzenie takiej listy jest konieczne, jeśli chcemy poprawić bezpieczeństwo ruchu lotniczego.
W Europie z powodzeniem funkcjonuje już taka czarna lista, stwierdził komisarz, mając na myśli ogólnoeuropejskie zestawienie, które w marcu 2006 r. zastąpiło różne krajowe czarne listy przewoźników wykazujących znaczące braki pod względem bezpieczeństwa.
Samoloty zarejestrowane w Europie muszą spełniać surowe przepisy bezpieczeństwa zarówno pod względem produkcji jak i projektowania. W okresie użytkowania przechodzą też regularne kontrole.
Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), która jest odpowiedzialana za certyfikację napraw serwisowych poza unią, udzieliła Yemenia Airways w 1996 roku pozwolenia na rejestrację samolotów na terenie UE. Jak dowiedział się Reuters w lutym 2009 roku cofnęła jednak swoją zgodę, po tym jak przewoźnik przeszedł negatywnie szereg kontroli stanu bezpieczeństwa.
Krok ten co prawda nie dotyczył airbusa A 310, który rozbił się w rejonie Komorów, ponieważ maszyna ta zarejestrowana była w Jemenie.
Jemen odrzucił we wtorek wszelkie oskarżenia dotyczące stanu technicznego samolotów, podkreślając, że samoloty tego kraju podlegają ciągłym kontrolom i naprawom.
Maszyna, która rozbiła się we wtorek była wprawdzie zarejestrowana w Jemenie, należy jednak pośrednio do amerykańskiego rządu, po tym jak Waszyngton uratował przed bankructwem towarzystwo ubezpieczeniowe AIG – koncern matkę, do którego należy International Lease Finance Corp (ILFC), który z kolei pod względem wartości floty jest jedną z największych firm zajmujących się leasingiem samolotów na świecie.
Źródła donoszą, że Yemenia wyczarterowała ten samolot od ILFC w 1999 roku. Ta amerykańska firma z siedziba w Los Angeles odmówiła jednak komentarza w tej sprawie. (tmw)
(na podstawie informacji agencji Reuters) 












