Reklama
Demonstracja miała spokojny, pokojowy charakter. Wzięła w niej udział także delegacja górników z Katowic. Do demonstrujących stoczniowców wyszła na Rondzie Schumana komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes. Unijna komisarz obiecała im, że przyjedzie do Polski. Nie sprecyzowała jednak, czy zamierza zrobić to przed, czy po wydaniu decyzji KE w sprawie polskich stoczni.
"Wiem, że niektórzy z was przyjechali tu już po raz trzeci. Obiecuję, że następnym razem sama do was przyjadę" - mówiła Kroes. "Przyjadę do Polski, przyjadę do stoczni!" – dodała komisarz, która wracając do gmachu Komisji Europejskiej okryła się flagą z napisem „Solidarność”.
Kroes podkreśliła, że stara się zawsze obiektywnie oceniać wszystkie przypadki, które przychodzi jej badać. " Kraj pochodzenia albo rozmiary spraw nie stanowią różnicy. Decydująca jest zawartość. W sprawie polskich stoczni jest bardzo ważne, by wszystko było zgodne z regułami i przepisami o pomocy państwa w UE", wyjaśniła komisarz. Zwróciła jednocześnie uwagę, że w sprawie polskich stoczni, która ciągnie się już prawie cztery lata przekroczone zostały wszystkie możliwe terminy, gdyż propozycje przedstawiane przez kolejne polskie rządy nie spełniały oczekiwań komisji. "My w Brukseli nie możemy być obwiniani za opóźnienia”, podkreśliła Kroes.
Komisarz nie ujawniła, jaka będzie decyzja komisji, ani nawet jaka jest jej wstępna ocena planów restrukturyzacji stoczni przesłanych przez polski rząd w miniony piątek. Kroes obiecała jedynie, że "decyzja zostanie wydana tak szybko, jak to będzie możliwe".
Polskie Ministerstwo Skarbu Państwa przesłało komisji plany restrukturyzacji polskich stoczni 12 września. W zależności od oceny tych planów, Komisja Europejska zdecyduje, czy stocznie będą musiały zwracać przyznaną im pomoc publiczną. Komisja Europejska przypomniała w ubiegłym tygodniu, że pomoc z budżetu państwa dla stoczni musi być ograniczona do niezbędnego minimum. Ministerstwo Skarbu spodziewa się odpowiedzi na przedstawione propozycje w październiku. (tmw)












