Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk |
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Reklama

Parlament Europejski dyskutował o kryzysie gazowym

16.01.2009
Parlament Europejski dyskutował wczoraj na temat sporu gazowego między Ukrainą i Rosją oraz przerwania dostaw gazu do Unii Europejskiej. Informacje o aktualnej sytuacji przedstawił posłom wicepremier Czech, które przewodniczą w tym półroczu pracom Unii Europejskiej.

Reklama

Według Alexandra Vondry, spór między rosyjskim Gazpromem i ukraińskim Naftohazem doprowadził do sytuacji niezwykle poważnego zakłócenia dostaw gazu. "Ograniczenia sięgają już 30 proc. całkowitego importu gazu Wspólnoty. Nawet lata zimnej wojny nie postawiły nas przed groźbą całkowitego odcięcia dostaw, z którą musimy się zmierzyć dzisiaj" - powiedział Vondra. Czeski wicepremier dodał, że warunki przywrócenia transportu gazu zostały wypełnione i nie ma żadnego powodu by dostawy nie zostały wznowione.

Zdaniem Vondry główne problemy, które wciąż nie zostały rozwiązane to kwestia dostaw tzw. gazu technicznego, koniecznego do utrzymania przesyłu gazu przez rurociągi oraz zawarcie przejrzystego i wiążącego porozumienia między Ukrainą i Rosją w sprawie cen gazu i opłat tranzytowych.

Jak podkreślił czeski wicepremier, obecny kryzys pokazał, że poza działaniami na rzecz jak najszybszego wznowienia dostaw, należy podjąć strategiczne inicjatywy budowy bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej. Jego zdaniem konieczne jest stworzenie mechanizmu solidarności energetycznej i budowa odpowiedniej infrastruktury, w tym połączeń między sieciami gazowymi krajów członkowskich, zwiększenie pojemności zbiorników gazu, a także zróżnicowanie źródeł dostaw i dróg transportu gazu. 


Stanowiska

Poseł Jacek Saryusz-Wolski, który otworzył debatę, stwierdził, że przerwy w dostawach gazu będą mieć dramatyczne skutki dla obywateli, miejsc pracy i firm w Unii Europejskiej. "Będziemy musieli odpowiedzieć na pytanie, co zrobiliśmy, aby chronić obywateli i miejsca pracy" - stwierdził. Dodał, że problem ten jest wielostronny i nie ma charakteru handlowego. Saryusz-Wolski przypomniał, że po podobnych wydarzeniach trzy lata temu Parlament Europejski przyjął we wrześniu 2007 roku sprawozdanie, w którym zawarł szereg rekomendacji dotyczących kształtowania wspólnej polityki w dziedzinie energii. "Jeśli chcemy uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości musimy opracować prawdziwą wspólną politykę energetyczną i prawdziwą solidarność na rzecz trwałych rozwiązań systemowych", stwierdził Saryusz-Wolski. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych zaproponował rozważenie możliwości bezpośredniego kupowania przez UE rosyjskiego gazu na granicy rosyjsko-ukraińskiej. Zwrócił się z pytaniem do Komisji, czy możliwe jest takie rozwiązanie, w którym UE przejmuje odpowiedzialność za tranzyt gazu wraz z Ukrainą.

Hannes Swoboda z Partii Europejskich Socjalistów (PSE) zapowiedział, że jego grupa polityczna złoży wniosek o powołanie komisji tymczasowej do wyjaśnienia przyczyn tego kryzysu. Rozmowy z Rosją i Ukrainą, Gazpromem i Naftohazem dowiodły braku odpowiedzialności wobec UE po tamtej stronie. "To musi rodzić konsekwencje" - powiedział Swoboda. Wytknął Komisji Europejskiej, że mogła przewidzieć taki scenariusz i podjąć działania wcześniej, aby zapobiec tej sytuacji. Zaapelował o opracowanie wspólnej strategii do maja, kiedy po raz ostatni zbierze się Parlament w obecnej kadencji.


Węgier István Szent-Ivanyi  z Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE) powiedział, że nie można godzić się, aby UE była zakładnikiem rosyjskich i ukraińskich gier. "Miliony ludzi nie mają ogrzewania, zagrożone są miejsca pracy". UE jest zależna od surowców energetycznych z Rosji. Potrzebna jest wspólna polityka energetyczna, Nabucco, solidarność i wymiana informacji, ale to wszystko są rozwiązania średnioterminowe. Rosja musi wywiązywać się ze swoich zobowiązań umownych. Za przerwy w dostawach kraje odpowiedzialne powinny zapłacić cenę polityczną.


Hanna Foltyn-Kubicka z Unii na rzecz Europy Narodów przekonywała, że jesteśmy świadkami permanentnego i głębokiego kryzysu politycznego. Rosji nie chodzi o kilkadziesiąt dolarów więcej za gaz, Kreml dąży do zwiększenia wpływów i dominacji w Europie Środkowowschodniej. Ukraina ma znaczenie strategiczne ze względu na stacjonowanie Floty Czarnomorskiej. Dzierżawa wygasa w 2017 roku, ale mało kto spodziewa się, ze Rosja wycofa się z Sewastopola. "Kreml dąży do dyskredytacji rządu ukraińskiego, aby powalić Ukrainę na kolana" - stwierdziła posłanka.


Brytyjczyk Gerard Batten z grupy Niepodległość i Demokracja powiedział, że "gangster w stylu Putina nie może kontrolować dostaw gazu". UE ma tylko dwa wyjścia: albo zapłaci wyższą cenę za niepewne dostawy z Rosji, albo znajdzie alternatywne źródła dostaw.


Niezrzeszona posłanka Jana Bobosikova z Czech powiedziała, że dziś najbiedniejsi płaca za krótkowzroczną politykę zagraniczną, która wynika z rusofobii i bezkrytycznego wspierania pomarańczowego spektrum na Ukrainie oraz odrzucania energetyki atomowej. (tmw)

© 2003-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top