Reklama
„Samochody powinny być traktowane jak papierosy, bo wywołują podobne skutki. Zanieczyszczenie z transportu skraca życie statystycznego Europejczyka o 8 miesięcy. Narażenie dzieci na spaliny przynosi podobne efekty co palenie w ciąży. Choćby dlatego warto zwracać konsumentom uwagę na emisje zanieczyszczeń ze strony samochodów, które kupują" – uważa Wojciech Makowski z serwisu miastowruchu.pl (program na rzecz zrównoważonego transportu w miastach) .
Akcja kierowania skarg jest inspirowana kampanią Friends of the Earth (www.advertiseCO2.eu), w efekcie której belgijskie ministerstwo gospodarki upomniało Toyotę za reklamę Toyoty Prius w EU Observer.
Instytut chce w ten sposób walczyć o przestrzeganie już istniejącego prawa UE w związku z zapowiedzią Komisji Europejskiej dotyczącą przygotowywania nowych obostrzeń w sprawie reklam samochodów.
Pomysł zmuszenia producentów samochodów do wyraźnej informacji nt. emisji dwutlenku węgla i ilości spalanego paliwa jest obowiązującym prawem od dziewięciu lat. Mówi o tym dyrektywa 1999/94/EC z 13 grudnia 1999, w której czytamy, że „te informacje muszą co najmniej być łatwe do odczytania i nie mniej widoczne niż główna część informacji zawartej w drukach promocyjnych, a także łatwe do zrozumienia nawet przy „powierzchownym kontakcie.
"W październiku zeszłego roku Parlament Europejski zasugerował w swojej rezolucji, że „regulacja wymagająca ostrzeżeń zdrowotnych na paczkach papierosów jest przydatnym przykładem" i zaproponował, aby co najmniej 20 procent powierzchni reklam samochodów, a także miejsc sprzedaży, była poświęcona informacji o zużyciu paliwa i emisji dwutlenku węgla.
Jednak - w przeciwieństwie do dyrektywy - rezolucja nie jest prawnie wiążąca. (b)
Źródło: www.miastowruchu.pl













