Reklama
Rzeczniczka prasowa Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos zapowiedziała, że jeszcze w poniedziałek dokument - przedstawiający m.in. ogólne założenia i cele polityki makroekonomicznej, ocenę bieżącej sytuacji i prognozy, strategię i cele rządu, opis ryzyka - zostanie wysłany do Brukseli.
Przyjęcie tego dokumentu oznacza, że zakończenie międzyresortowych konsultacji dotyczących nowego programu konwergencji, który zawiera ocenę gospodarki pod kątem spełniania kryteriów z Maastricht, czyli pięciu warunków, które powinna spełniać gospodarka kraju aspirującego do przyjęcia wspólnej waluty – euro.
Kryteria te, to: deficyt sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB; stopa inflacji nie wyższa niż 1,5 punktu procentowego powyżej średniej z trzech państw UE o najniższej inflacji w poprzednim roku; dług publiczny niższy niż 60 proc. PKB; długoterminowa stopa procentowa nie wyższa niż 2 punkty procentowe powyżej średniej z trzech państw UE o najniższej inflacji w poprzednim roku, a wahania kursu złotego w czasie dwóch lat obowiązkowego uczestniczenia w mechanizmie wymiany walut ERM II nie mogą odbiegać od centralnego parytetu o więcej niż 15 proc.
Przyjęty w poniedziałek plan określa m.in. dochodzenie do deficytu o wartości akceptowalnej przez Unię Europejską, zakłada, że wzrost PKB wyniesie w tym roku 3 proc., w przyszłym 4,5 proc., a w 2012 roku - 4,2 proc. Przy takim założeniu, deficyt sektora finansów publicznych zmniejszy się do 2,9 proc. w 2012 roku.
Natomiast jeśli spełni się wariant pesymistyczny, zakładający dynamikę PKB w tym roku na poziomie 2,7 proc., w przyszłym na poziomie 3,7 proc., a w 2012 - 3,5 proc., to deficyt poniżej 3 proc. PKB uda się osiągnąć dopiero rok później (w 2013 roku).
W zaktualizowanym programie konwergencji resort finansów prognozuje także, że dług publiczny w relacji do PKB, według metodologii memoriałowej ESA95, wyniesie w tym roku 53,1 proc., w przyszłym - 56,3 proc., a w 2012 roku - 55,8 proc.
Gdyby rządowy scenariusz się sprawdził, to wejście Polski do strefy euro byłoby możliwe w 2015 roku. Jednak w przyjętym przez rząd dokumencie nie podano żadnego terminu.
Bruksela wyjątkowo – ze względu na kryzys – wydłużyła czas na przesłanie programów o dwa miesiące - do końca stycznia. Polski rząd nie zdążył jednak złożyć dokumentu nawet w tym terminie, bo w pierwszej wersji dokumentu znalazł się zapis o "rozpoczęciu debaty nad reformą systemu ubezpieczenia emerytalno-rentowego rolników".
Opóźnienie spowodowane zostało brakiem zgody koalicjanta na zeszłotygodniowym posiedzeniu rządu. Wicepremier i szef koalicyjnego PSL Waldemar Pawlak stwierdził bowiem, że zapis o reformie Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) nie został uzgodniony wcześniej z jego partią. (bea)










