Reklama
- We wtorek o godz. 8 rano Gazprom rozpocznie próbne tłoczenie gazu do Europy - zapowiadał tymczasem w poniedziałek w Brukseli prezes Gazpromu Aleksiej Miller.
„Jeśli nie będzie przeszkód, rozpoczniemy przesył gazu” – przytacza tvn24 także potwierdzenie rosyjskiego wicepremiera ds. energetyki Igora Sieczina, który również był w stolicy Belgii.
Czeska prezydencja z zadowoleniem przyjęła zapowiedź Moskwy. Wcześniej w poniedziałek szef KE Jose Manuel Barosso zapowiedział, że Unia Europejska nie może „dłużej akceptować nowej zwłoki ani usprawiedliwień”.
Decyzję o wznowieniu przesyłu gazu władze Rosji podjęły po ponownym podpisaniu trójstronnego (Rosja, Ukraina i UE) porozumienia w sprawie misji monitorującej tranzyt gazu z Rosji przez Ukrainę do innych państw Europy.
“Po podpisaniu porozumienia, strona rosyjska obiecała nam, że - jeśli nie będzie przeszkód – otworzy zawory gazu we wtorek o 8 rano czasu środkowoeuropejskiego” – mówił wcześniej czeski minister przemysłu i handlu Martin Rziman.
Zgodnie z podpisanym w poniedziałek tekstem, obserwatorzy z UE, Rosji i Ukrainy mają kontrolować punkty przepływu tego surowca po obu stronach rosyjsko-ukraińskiej granicy.
Poprzednie porozumienie, podpisane przez wszystkie strony w czasie week-endu, zakwestionowała Moskwa. Jej zdaniem bowiem, Ukraina dodała do niego nieuzgodnione oświadczenie.
Treść tego dodatkowego oświadczenia oficjalnie jest nieznana. Jednak tvn24 przytacza informacje Reutersa, który dotarł do tekstu. Głosi on, że Ukraina nie podbierała przesyłanego przez jej terytorium gazu i nie ma długów wobec Gazpromu oraz, że Moskwa ma dostarczać Ukrainie dodatkowo tzw. gaz techniczny, konieczny do utrzymania ciśnienia w systemie przesyłu gazu. Rosyjskie media pisały także, że do protokołu wynegocjowanego przez Putina i Topolanka w Kijowie dodano ponadto, że będzie on obowiązywać tylko przez miesiąc.
Według rzecznika Komisji Europejskiej, do zmiany stanowiska Ukrainy doszło po telefonie szefa KE Jose Manuela Barroso do premier Ukrainy Julii Tymoszenko. W czasie tej rozmowy ustalono, że protokół "powinien być podpisany jeszcze raz, bez wzmianki o jakimkolwiek oświadczeniu, tak jak to miało miejsce za pierwszym razem". (bea)













