Reklama
Komisja przewiduje, że w sytuacji szybkiego spadku popytu zewnętrznego kryzys finansowy, pogłębiający korektę na rynku nieruchomości w niektórych państwach będzie miał poważny wpływ także na gospodarkę UE. Działania powzięte w celu stabilizacji rynków finansowych zaczęły wprawdzie przynosić wzrost zaufania, jednak sytuacja w dalszym ciągu jest niepewna, a prognozy obarczone są znaczną niepewnością. W rezultacie w latach 2009 – 2010 zatrudnienie wzrośnie jedynie nieznacznie w porównaniu z latami 2007 – 2008, kiedy stworzono 6 mln nowych miejsc pracy.
Oczekuje się, iż w okresie objętym prognozą bezrobocie wzrośnie o ok. 1 punkt procentowy, po tym jak spadło do poziomu najniższego od dziesięciu lat. Z pozytywnych aspektów odnotować można spadek cen ropy i malejącą presję inflacyjną, dzięki czemu maleje także presja inflacyjna, a zatem zmniejsza się ryzyko wystąpienia skutków wtórnych. Po osiągnięciu najlepszego wyniku od 2000 r., ogólna sytuacja budżetowa także ma ulec pogorszeniu, a rządowe pakiety ratunkowe mogą zwiększyć dług publiczny.
Komisarz ds. gospodarczych i walutowych Joaquín Almunia stwierdził, że „Unia Europejska boleśnie odczuła skutki finansowego kryzysu, który pogłębił się jeszcze jesienią, ze szkodą dla zaufania przedsiębiorstw i konsumentów”. Jak podkreślił, póki co, gospodarki wschodzące radzą sobie lepiej niż UE i USA, ale nawet one nie ujdą bez szwanku. „Aby wesprzeć gospodarkę, podobnie jak wsparliśmy sektor finansowy, potrzebne są skoordynowane działania na poziomie wspólnotowym. W zeszłym tygodniu Komisja wyznaczyła ratunkowy plan działania, mający stymulować inwestycje, podtrzymać zatrudnienie i popyt. Chętnie wysłuchamy opinii każdego z państw członkowskich, szczególnie dotyczących wspólnego działania na poziomie UE”, powiedział Almunia.
Według opublikowanych we wtorek prognoz gospodarczych Komisji, w 2008 r. w UE nastąpi gwałtowne wyhamowanie wzrostu gospodarczego do 1,4 proc. Dla porównania, w roku 2007 wynosił on 2,9 proc. W 2009 r. gospodarka UE ma praktycznie się zatrzymać w martwym punkcie na poziomie 0,2 proc., po czym w 2010 odbije się w górę do 1,1 proc. Dla strefy euro prognozy przewidują odpowiednio 1,2 proc., 0,1 proc. i 0,9 proc., wobec 2,7 proc. w roku 2007.
Jednak wciąż nie wiadomo, kto najbardziej odczuje skutki strat kredytowych i jaka będzie ich skala. Warunki kredytowe uległy znacznemu zaostrzeniu i, niezależnie od niedawnej rekapitalizacji, sektor bankowy będzie w dalszym ciągu pozbywał się pasywów hamując udzielanie pożyczek.
Na tle UE bardzo pozytywnie rysują się prognozy dotyczące Polski. Komisja Europejska szacuje, że Polska będzie rozwijała się prawie 20 razy szybciej od unijnej średniej. W 2009 roku PKB ma wzrosnąć w naszym kraju o 3,8 proc., natomiast w 2010 r. o kolejne 4,2 proc. (tmw)












