Reklama
| |
|
|
Sędziowie uznali, że KE nie miała prawa zmniejszać limitów, czyli przekroczyła swoje kompetencje kwestionując dane przekazane przez polski rząd i ograniczając emisję dla polskich przedsiębiorstw o 26,7 proc. w porównaniu z propozycją Warszawy i Tallina.
To ważne, bo – jak przypomina bankier.pl za IAR - przekroczenie przyznanego przez KE pułapu wiąże się z koniecznością kupowania pozwolenia do emisji dwutlenku węgla na specjalnych aukcjach, co zwiększa koszty produkcji. Polska zaskarżyła decyzję KE uznając, że narusza ona jej interesy gospodarcze i sprawę właśnie wygrała.
Zdaniem wicepremier i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, środowy wyrok sądu w Luksemburgu nie pogorszy sytuacji polskich przedsiębiorstw, które uzyskały już limity emisji dwutlenku węgla (CO2) na ustalonym przez Komisję Europejską (KE) poziomie ( niższym niż wnioskowała Polska). Według niego bowiem, po wyroku limity te mogą być jedynie wyższe.
Przyznał jednak, że trochę za wcześnie na otwieranie szampana. "Choć jest to bardzo ważny wyrok, pokazujący, że w UE istotne jest dobre argumentowanie swoich racji. Jeśli kraje, przedsiębiorcy, obywatele pokazują swoje argumenty, to w prawodawstwie europejskim mają one znaczenie" – przytacza bankier.pl za PAP słowa wicepremiera.
W uzasadnieniu decyzji sędziowie podkreślili kompetencje krajów członkowskich w ustalaniu planów rozdziału uprawnień oraz fakt, że Komisja ma prawo jedynie do kontroli wykonanie tych planów zgodnie z ustalonymi kryteriami, a nie do ich zmiany.
Sędziowie zwrócili również uwagę, że Komisja w niewystarczający sposób wyjaśniła swoja decyzję. Ograniczyła się do przedstawienia swoich danych, a dostarczone przez Polskę uznała za niewiarygodne.
Tymczasem rzecznik KE zapowiedział, że Komisja rozważy apelację od decyzji, którą określił jako bardzo rozczarowującą. Proces apelacyjny może trwać ponad rok. Wicepremier Pawlak liczy jednak na kompromis. Przyznał, że przedstawione KE wyliczenia były zawyżone i jeśli tylko Polska zmniejszy swoje oczekiwania do poziomu rzeczywiście wyemitowanego w Polsce dwutlenku węgla, to porozumienie będzie możliwe. (bea)










