Reklama
Głównym motywem przewodnim dyskusji były aktualnie finalizowane negocjacje z Rosją dotyczące wieloletniej umowy na dostawy gazu do Polski. Kształt kontraktu wpłynie na ceny gazu, rozwój gospodarczy i bezpieczeństwo energetyczne Polski. Według medialnych doniesień, warunki negocjowanej umowy wydają się być bardzo niekorzystne dla interesu gospodarczego Polski, co budzi wielkie wątpliwości w kontekście strategii bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju - powiedziała Izabela Albrycht, wiceprezes Instytutu Kościuszki (IK) i organizator debaty. - Zaskakuje obniżenie w niej stawki za przesył gazu przez terytorium Polski, a także związanie się wieloletnim kontraktem na dostarczanie zbyt dużej ilości surowca w stosunku do określonego przez rząd zapotrzebowania. Reeksport nadwyżki gazu może być niemożliwy zarówno ze względów formalnych (obostrzeń wynikających z postanowień umowy), jak i innych przeszkód (w tym braku zainteresowania partnera niemieckiego jego importem). Polscy obywatele będą musieli za tę nadwyżkę zapłacić wg zasady „take or pay” – oceniła.
Janusz Kowalski, doradca w Kancelarii Prezydenta krytykował formalną stronę negocjacji, uważając, że tylko spółki handlowe powinny być stronami umów gazowych. Polski rząd nie powinien negocjować warunki umów czy być stroną umowy. W Europie nie ma takich przypadków.
- Zaniepokojenie budzi także fakt, że w interesie Moskwy nie jest odpolitycznienie i przejście do typowych relacji: sprzedawca – nabywca z krajami Europy Środkowo – Wschodniej, w tym z Polską, mówił Tomasz Młynarski, ekspert IK. Co prawda UE poszukuje możliwości odpolitycznienia gazowych stosunków z Rosją, ale Rosjanie mają największe zasoby tego surowca na świecie, co może spowodować, że UE będzie przez lata jeszcze uzależniona od jego importu. - Choć to kraje starej ”15” importują najwięcej rosyjskiego surowca, to jednak nie one pozostają przedmiotem rosyjskich szantaży - podkreślał dr Krzysztof Szczerski wicedyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego (INPiSM) oraz ekspert Instytutu. - Rosja niektóre kraje dobiera jako swoistych partnerów strategicznych i chce zyskiwać ich przychylność, a inne traktuje tak, jakby nie miały statusu członków Unii, grając w układach bilateralnych na zasadzie „dziel i rządź” – dodał. Receptą jest wykorzystanie dostępnego instrumentarium unijnego i prowadzenie aktywnej polityki Polski w UE.
Eksperci zaprezentowali także swój punkt widzenia m.in. na kwestie stanu dywersyfikacji gazu w Polsce oraz polityki bezpieczeństwa energetycznego UE. - Nasz kraj jest w tym momencie w miarę bezpieczny ze względu na złoża węgla i elektrownie węglowe - uważał Piotr Naimski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych do Polski. - Dlatego polska energetyka powinna być nadal oparta na węglu, a przyszłości także na energii jądrowej. Zużycie gazu jako źródła energii nie powinno się znacząco zmienić i stanowić nadal ok. 13% w naszym bilansie energetycznym. Trzeba jednak zadbać o dywersyfikację dostaw: różni dostawcy, różne źródła i kierunki. Umowa z Rosją jest ważna, bo kontrakt jamalski był dobrze realizowany przez Rosję, powinniśmy zatem utrzymać import rosyjskiego gazu, ale tak jak na zachodzie Europy, nie powinien on pokrywać więcej niż jedną trzecią naszego zapotrzebowania. Kolejna jedna trzecia pokryta powinna być z naszego krajowego wydobycia, a kolejna część z gazu LNG dostarczanego w przyszłości gazoportem w Świnoujściu. Miarą dojrzałości naszego państwa będzie fakt, że projekt gazoportu rozpoczęty przez rząd PiS, kontynuowany przez PO, zakończony zostanie przez kolejny rząd – dodał.
Ernest Wyciszkiewicz, koordynator programu ds. międzynarodowych stosunków gospodarczych i bezpieczeństwa energetycznego Polski z Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, zwrócił uwagę na uwarunkowania powstania gazowego kartelu, który kierując podażą może wpływać na poziom cen surowca energetycznego. Wyciszkiewicz podkreślił, że obecnie nadal mówi się o regionalnym, a nie światowym rynku gazu. W skład gazowego kartelu wchodzą państwa, które łącznie kontrolują około 80% gazu ziemnego. Specyfika rynku gazowego polega na dużym zróżnicowaniu aktorów tego rynku, a także na tym, że brakuje w nim „swing producer” czyli podmiotu, który posiadając duże możliwości produkcji może w znaczącym stopniu wpływać na innych graczy. Rosja, jak zauważył, jest krajem, który niechętnie łączy się wielostronnymi porozumieniami, a w przypadku kartelu gazowego zapewne nie podporządkuje się np. Katarowi – jednemu z dynamiczniej rozwijających się dostawców gazu. Aby zapobiec zakulisowemu podziałowi rynku gazowego, UE powinna stworzyć wspólnotowy rynek energetyczny, który rządziłby się zasadami wolnego handlu i podlegał regułom konkurencji. KE popiera ten pomysł, natomiast wciąż brakuje instrumentarium do jego implementacji. Jednym z przywołanych przykładów jest fiasko klauzuli Gazpromu (dotyczy wprowadzenia w UE przepisu rozdziału właścicielskiego, czyli dostępu państw trzecich do sieci przesyłowych) – dodał.
Największym fiaskiem w zakresie solidarności europejskiej jest natomiast zgoda części krajów unijnych na budowę Gazociągu Północnego. Decyzja ta wydana została pomimo negatywnej opinii PE w związku z zagrożeniami środowiska naturalnego Bałtyku. Marcin Libicki – były poseł do Parlamentu Europejskiego autor raportu nt. Gazociągu Północnego, przedstawił zaangażowanie spółki Nord Stream w lobbing na rzecz budowy bałtyckiej rury, który ostatecznie zakończył się sukcesem. Inwestycja oprócz oczywistych konsekwencji politycznych może także stwarzać realne zagrożenie dla ekosystemu Morza Bałtyckiego. PE w okresie rosnących kompetencji związanych z wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego, aby nie zostać „dekoracją polityczną”, powinien wyegzekwować warunki zapisane w Raporcie, a zatem przedstawienia przez Nord Stream planu budowy inwestycji alternatywnej (Gazociągu Jamalskiego) oraz zlecenie przeprowadzenia niezależnej ekspertyzy oddziaływania inwestycji na środowisko (firma wykonująca ekspertyzę powinna być zatwierdzona przez wszystkie państwa bałtyckie) – dodał Libicki.
Przykład porozumienia rosyjsko - niemieckiego pokazuje, że Unia zmierza w kierunku bezpieczeństwa opartego na zasadzie protektoratu energetycznego – oznaczać to może w przyszłości, że państwa najsilniejsze, mające zagwarantowane zdywersyfikowane źródła dostaw lub politycznie wolne od szantażu przerwania dostaw, będą dodatkowo chronione zapisami prawa wspólnotowego. Podczas gdy pozostałe kraje swoje bezpieczeństwo opierać będą wyłącznie na interkonektorach (podłączeniach) do ich sieci, będąc zatem odbiorcami bezpieczeństwa energetycznego – powiedział dr Krzysztof Szczerski, przedstawiając swoją wizję przyszłości energetycznej UE.
Podobne zdanie w kwestii szans na stworzenie Europy solidarnej i bezpiecznej energetycznie przedstawił Marek Magierowski z „Rzeczpospolitej” tłumacząc, iż mitem jest, że UE ma wspólne interesy. Trudno znaleźć jeden punkt wspólny dla wszystkich krajów UE, który ujednoliciłby działania w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Hiszpania: nie ma problemu z dostawą gazu z Rosji, sprowadza go z Algierii czy Egiptu. Inna sytuacja jest w Europie Środkowo – Wschodniej. Polityka zewnętrzna i wewnętrzna krajów członkowskich polega na dbaniu o własne interesy, dodał Magierowski.
Podczas debaty przedstawione zostały także tendencje zmian na globalnym rynku energetycznym. Prof. Jerzy Stopa z Akademii Górniczo Hutniczej przewidywał, że liberalizacja rynku energii spowoduje dalszy wzrost konkurencji między paliwami kopalnymi: ropą, węglem i gazem. Będziemy obserwować także konkurencję między paliwami kopalnymi, energią jądrową i odnawialną. Rynek energii odnawialnych będzie rósł szybko, ale startując z niskiego poziomu nie uzyska dominacji. Energetyka jądrowa jest nadal kontrowersyjna, ale przewiduje się jej wzrost. Dominującą pozycję zachowają ropa naftowa, węgiel i gaz ziemny.
ENERGIA W POLSCE W LICZBACH:
Ropa naftowa: zasoby: 21,2 mln ton, wydobycie: 0,9 mln ton, zużycie: 18 mln ton/rok – konieczny import nie stanowi problemu
Węgiel kamienny: zasoby: 4338 mln ton, wydobycie: 83,6 mln ton, zużycie: 80 mln ton
Gaz ziemny: zasoby: 120 mld m3, wydobycie: 4,1 mld m3, zużycie: 15 mld m3/rok – import gazu stwarza problemy
Marcin Tarnawski z INPiSM UJ przedstawił trendy na rynku energetycznym zaprezentowane w raporcie World Energy Outlook 2009. Według niego kryzys gospodarczy spowoduje spadek zużycia energii, zmniejszenie emisji CO2, a także zahamowanie inwestycji energetycznych. Nie bez znaczenia jest fakt wydobycia, na coraz większą skalę, gazu niekonwencjonalnego w USA. Wymienione czynniki wpływają na nadpodaż gazu na rynku energetycznym. W zaistniałej sytuacji możliwe są dwa scenariusze - albo stan status quo (scenariusz referencyjny), albo polityka powstrzymywania zmian klimatycznych (zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery – scenariusz 450). Inwestycje na rynku energetycznym są prowadzone na coraz mniejszą skalę z uwagi na mniejsze zapotrzebowanie na energię (energooszczędne urządzania, wyposażenie, samochody) oraz mniejsze możliwości pozyskania finansowania. Fakt ten wpływa też na ograniczenie wydatków na infrastrukturę oraz spowolnienie rozpoczętych już projektów. W konsekwencji każdy spadkowy trend wpływa na ograniczenie przyrostu mocy produkcyjnych w średnim okresie i wystąpieniem ryzyka niedostatku podaży. Za kilka lat może doprowadzić to do wzrostu cen, co z kolei może ograniczyć wzrost gospodarczy. Marcin Tarnawski omówił także projekcję zapotrzebowania na gaz ziemny. Według niego trudna dostępność do technologii niskoemisyjnych oraz niższa emisyjność gazu od ropy i węgla spowoduje wzrost zapotrzebowania na ten surowiec. Oznacza to wzrost na poziomie ok. 1,5% rocznie, głównie ze względu na udział Chin i Indii, natomiast w światowym bilansie energii gaz ziemny powinien pozostać na obecnym poziomie ok. 21%.
ZASOBY GAZU - fakty:
obecne zasoby (180 mln m³) wystarczą na 60 lat eksploatacji
połowa tych złóż zlokalizowana jest w Rosji, Iranie oraz Katarze
całość światowych wydobywanych w długim okresie zasobów gazu jest szacowana na poziomie ponad 850 bln m³
ok. 45% z nich to zasoby gazu niekonwencjonalnego, czyli metanu występującego w zasobach węgla kamiennego – „tight gas” oraz „shale gas”
Tarnawski skupił się także na zagadnieniu wydobycia gazu niekonwencjonalnego - GN w USA orazw Kanadzie. Dostępne technologie („hyndrauling fracturing” – metoda szczelinowania hydraulicznego) zwiększają wydobycie oraz obniżają jego koszt, co w konsekwencji wpływa na spadek cen gazu w tych krajach, spadek zapotrzebowania na LNG oraz presję na obniżenie ceny LNG na rynku światowym. Tarnawski podkreśla, że poza Ameryką Północna GN nie został jeszcze zbadany ani oszacowany. Prawdopodobnie potencjalnymi źródłami mogą być Chiny, Indie, Europa oraz Australia. Problemem jest jednak mała dostępność do złóż, kwestie ochrony środowiska oraz duża odległość złóż od infrastruktury przesyłowej. Szacuje się wzrost produkcji GN do 2030 r. o ok. 300 mld m³.
Wzrost produkcji oraz inwestycji infrastrukturalnych, zwłaszcza LNG, nowe technologie wydobywcze mogą wpłynąć na nadpodaż gazu na rynku światowym. Jednak przeszkodą staja się długoterminowe kontrakty między importerami a eksporterami, które gwarantują wielkość przesyłu, czyli uniemożliwią nabywcom redukcje wielkości nabywanego gazu – podkreślał. W prognozie długoterminowej Marcin Tarnawski szacował, że przyszły trend spadku popytu na LNG w USA i w Kanadzie spowoduje spadek cen światowych na LNG, co skłoni importerów do zawierania kontraktów krótkoterminowych. Jeśli presji poddadzą się także eksporterzy, to mogą oni oferować gaz na rynkach „spotowych” po niższych cenach. Może to doprowadzić do odejścia od formalnej zależności cen ropy naftowej i gazu w kontraktach długoterminowych. Dlatego skupić powinniśmy uwagę na LNG, który jest coraz bardziej dostępny, w coraz bardziej konkurencyjnych cenach i umożliwia zaopatrywanie się w gaz bez konieczności podpisywania długoletnich uzależniających kontraktów na dostawę gazu ziemnego tradycyjnymi rurociągami. Na rynku LNG może dochodzić do sytuacji, w których nadwyżki gazu będą oferowane poza kontraktami na rynkach „spot” po bardzo niskich cenach – podkreślał Marcin Tarnawski.
„Debata Gazowa” była wspólnym przedsięwzięciem Instytutu Kościuszki - niezależnego, pozarządowego instytutu naukowo-badawczego i Koła Studentów Stosunków Międzynarodowych. Debata odbyła się pod honorowym patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego, Ministerstwa Gospodarki, Marszałka Województwa Małopolskiego Marka Nawary, Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. dr. hab. Karola Musioła, Dziekana Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. dr. hab. Bogdana Szlachty oraz Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Więcej na stronie Instytutu Kościuszki (www.ik.org.pl)













