Reklama
Chodzi o wzrost dozwolonego pułapu deficytu z 3 do 4 proc. PKB przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym otwarciu procedury nadmiernego deficytu, a także o 5-letni okres przejściowy na odliczanie w sposób degresywny od długu kosztów reformy emerytalnej: 80 proc. kosztów reformy miałoby być odliczone w pierwszym roku, 60 proc. w drugim etc.
"Jeśli chodzi o nasze sprawy polskie, to jeszcze raz sygnalizowaliśmy nasze oczekiwania - także zresztą oczekiwania pana prezydenta Van Rompuya - że KE wróci z lepszymi, bardziej daleko idącymi propozycjami niż te, które w tej chwili już złożyła, które są dla nas daleko niewystarczające. Czekamy, zobaczymy" – cytuje za PAP słowa Rostowskigo po spotkaniu grupy task force w Luksemburgu bankier.pl.
Według Rostowskiego, polskie postulaty w tej sprawie popiera szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Rompuy przewodniczy grupie złożonej z ministrów finansów "27", która ma opracować ramy wzmocnienia dyscypliny finansowej i zarządzania gospodarczego w UE. Ministrowie wstępnie porozumieli się co do sposobu uruchamiania sankcji za nadmierny deficyt - podały źródła dyplomatyczne.
Na podstawie prac tej grupy, na najbliższym szczycie UE - 28-29 października - unijni przywódcy mają przyjąć konkretne wnioski i to tam Polska ma ponownie przekonywać do realizacji postulatu ws. OFE. Wcześniej, bo w sierpniu tego roku, z inicjatywy Polski 9 państw UE przedstawiło tę propozycję w specjalnym liście.
Jak podały za PAP media, polski minister finansów zapowiedział wcześniej, że jeśli ten postulat zostanie spełniony, to Polska poprze automatyzm sankcji w ramach większej dyscypliny budżetowej w UE, nad którą pracuje grupa Van Rompuy'a. Według źródeł dyplomatycznych, w raporcie, który przedstawi grupa, będzie zapowiedź przywiązywania "specjalnej uwagi" do postulowanego przez Polskę uwzględniania kosztów reform emerytalnych (OFE).
Polska przekonuje swoich unijnych partnerów, że należy zaleźć sposób na sprawiedliwe porównywanie sytuacji krajów, które nie przeprowadziły reformy emerytalnej z tymi, które mają ją już za sobą. W ocenie rządu w Warszawie, obecnie stosowana metodologia jest krzywdząca dla krajów, które - jak Polska - przeprowadziły reformę emerytur. Dlatego dziewiątka domaga się zmiany liczenia długu publicznego tak, by uwzględnić koszty reform emerytalnych.
O automatyzm sankcji spierały się z jednej strony dążące do jak najsurowszej dyscypliny Niemcy, wspierani m.in. przez Holandię i Finlandię, a z drugiej - Francja, która wraz z Włochami opowiadała się za bardziej elastycznymi sankcjami, niż proponowane przez KE. Komisja chciała, by sankcje finansowe, na razie ograniczone do krajów strefy euro, nakładane były w procedurze "głosowania odwrotnego". Oznacza to, że wniosek KE byłby uznawany za przyjęty, o ile ministrowie finansów "27” nie odrzucą go w ciągu 10 dni kwalifikowaną większością głosów.
Według dyplomatów, zgodnie z poniedziałkowym porozumieniem kraj przywołany przez KE do porządku najpierw miałby pół roku na podjęcie działań zmniejszających deficyt. Samo rozpoczęcie procedury unijni ministrowie finansów mogliby odrzucić zwykłą większością głosów. Dopiero po pół roku KE proponowałaby sankcje, które ministrowie mogliby odrzucić już tylko kwalifikowaną większością.












