Reklama
Analiza powstała na podstawie prognoz Komisji Europejskiej, niemieckiego Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy, firmy Ernst&Young, CBOSu oraz ambasady polskiej w Berlinie. Eksperci Instytutu przyjrzeli się również kilku czynnikom, które mogą mieć wpływ na wzrost liczby wyjazdów Polaków do Niemiec. Mowa tu o sytuacji na rynku pracy w Niemczech, znajomości języka niemieckiego, wykształceniu, sieci kontaktów za granicą czy kosztach utrzymania.
- Jak pokazał okres przed i po 2004 r., szacunki dotyczące możliwej skali migracji nie sprawdziły się, co skłania do dużej ostrożności w interpretacji prognoz dotyczących skali migracji do Niemiec po 1 maja 2011 r. Przykładowo, według danych brytyjskiego Home Office należało spodziewać się od 5 do 13 tys. osób rocznie. Tymczasem tylko od 1 maja 2004 do końca grudnia 2008 r. zarejestrowanych zostało w Zjednoczonym Królestwie niemal 926 tys. pracowników z ośmiu nowych państw członkowskich - uważa Justyna Frelak współautorka analizy.
Poniżej prezentujemy kilka przykładowych prognoz odnośnie skali migracji z Polski oraz innych krajów UE 8:
* Według obliczeń ekspertów z niemieckiego Institut für Arbeitsmarkt und Berufsforschung (Instytut Badań nad Rynkiem Pracy) należy, w zależności od scenariusza, spodziewać się imigracji z państw UE 8 w wysokości od 51 do 134 tys. osób rocznie w 2011 r. oraz od 22 tys. do 58.tys. w 2020 roku
* Zdaniem Ambasady RP w Berlinie skala napływu pracowników z Polski do RFN w najbliższych latach wyniesie łącznie 300-400 tys. osób, przy czym największe nasilenie wyjazdów przypadnie na pierwsze miesiące po otwarciu rynku pracy. Będzie to zależało od sytuacji na niemieckim rynku pracy, w tym od stopy bezrobocia oraz liczby wakatów.
* Według Komisji Europejskiej otwarcie niemieckiego rynku pracy 1 maja przyniesie zauważalne migracje do Niemiec w wysokości 100 tys. osób rocznie, przy czym połowa migrantów będzie pochodzić z Polski. Przybycie pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej pozwoli zredukować luki na rynku pracy w ważnych gałęziach przemysłu i sektorze usług.
Według ankiety firmy Ernst&Young, ponad połowa średnich i małych firm niemieckich obawia się spadku obrotów z powodu braku wykwalifikowanego personelu. Już obecnie straty związane z niewystarczającą liczbą fachowców szacowane są na 30 mld euro rocznie. Natomiast zdaniem niemieckich specjalistów Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy, w Niemczech brakuje około 3 milionów pracowników. Najwięcej ofert pracy jest w najbogatszych zachodnich i południowych landach. Poszukiwani są przede wszystkim pracownicy z wyższym wykształceniem technicznym, np. inżynierowie i informatycy. Za zachodnią granicą potrzebni są także lekarze, pielęgniarki oraz opiekunowie osób starszych. Pracę znajdą osoby z branży budowlanej, przemysłu ciężkiego, handlu, sektora gastronomicznego czy hotelarstwa.
Znaczną część migrantów stanowić będą jednakże osoby niewykwalifikowane, pozostające często bez pracy, zachęcone możliwością zarobku oraz wyższymi wynagrodzeniami w Niemczech. Nie do końca mogą wiec odpowiadać na zapotrzebowanie niemieckich pracodawców. Nie oczekuje się dużego napływu pracowników wykwalifikowanych, gdyż mogą oni znaleźć pracę gwarantującą satysfakcjonujące wynagrodzenie w Polsce. Można przypuszczać, iż otwarcie rynku pracy złagodzi niedobór siły roboczej w Niemczech, ale go nie zlikwiduje.
- O tym, ilu Polaków wyjedzie do Niemiec decyduje szereg czynników, w tym potencjał emigracyjny. Wiele wskazuje na to, iż został on w znacznej mierze zrealizowany poprzez wyjazdy poakcesyjne, których skala rosła do 2007 r., by następnie stopniowo zacząć się zmniejszać. Dlatego nie należy się spodziewać powtórzenia scenariusza z 2004 r. Według danych CBOS, zainteresowanie podjęciem w przyszłości pracy zarobkowej za granicą deklarowało w zeszłym roku 16% dorosłych Polaków. Dla porównania, w 2004 r. takich osób było aż 32% - twierdzi Justyna Frelak, kierownik Programu Migracji ISP.
- Należy również pamiętać, iż niemiecki rynek pracy jest w znacznej mierze otwarty i wielu Polaków już tam pracuje. Dane statystyczne pokazują, iż pomimo stopniowego otwierania się niemieckiego rynku pracy, kraje te nie doświadczały wzmożonego napływu obywateli UE 8 - przypomina Agnieszka Łada kierująca Programem Europejskim ISP.
Możliwy jest również scenariusz, kiedy to część osób, które straciły pracę w Wielkiej Brytanii czy w Irlandii, podejmie próbę poszukiwania zatrudnienia w Niemczech. Należy jednak pamiętać, iż ich profil społeczno-demograficzny różni się pod wieloma względami od "typowego" migranta pracującego w Niemczech, mogą więc z różnych względów nie być zainteresowani zmianą kraju docelowego.
Przewidywaną konsekwencją liberalizacji będzie spadek liczby osób pracujących nielegalnie, które będą miały możliwość zalegalizowania się. Liczba Polaków, którzy zdecydują się na taką zmianę, będzie zależała jednak od opłacalności zmiany formy zatrudnienia. Osoby podejmujące się do tej pory pracy sezonowej mogą natomiast przedłużać okres pracy w Niemczech.
Innym czynnikiem warunkującym skalę migracji jest sytuacja na rynku pracy państw wysyłających oraz przyjmujących. Według prognoz, stopa bezrobocia w Niemczech obniży się z poziomu 7,0% w 2010 r., do 6,8% w roku następnym, a poziom zatrudnienia wzrośnie z 39 mln do 40,4 mln osób. Jednocześnie, w wyniku uwarunkowań demograficznych, niemiecka gospodarka mieć będzie coraz większe problemy ze znalezieniem rąk do pracy. Istotnym czynnikiem decydującym o migracji zarobkowej będą również różnice w wysokości płac między Polską a Niemcami, które są obecnie około cztery razy wyższe.
Biorąc pod uwagę sytuację na polskim pograniczu, część Polaków może szukać pracy w tym rejonie dojeżdżając i pracując w Niemczech. Ich koszty utrzymania będą niższe, przez co Niemcy obawiają się dumpingu płacowego. Z drugiej jednak strony, tereny pogranicza polsko-niemieckiego, za względu na swoje peryferyjne położenie, przeżywają trudności związane z sytuacją na rynku pracy. Stopa bezrobocia we wschodniej części Niemiec jest wyższa niż średnia krajowa. Pomimo, iż trudności po polskiej stronie są jeszcze bardziej widoczne, to właśnie podaż wolnych miejsc pracy, których po niemieckiej stronie granicy jest niewiele, będzie wpływała na skalę migracji wahadłowych.
Przeszkodą w znalezieniu satysfakcjonującej pracy może być również bariera językowa. Według badań CBOS, 24% Polaków deklaruje, że potrafi się porozumieć w języku angielskim, jedna piąta (20%) zna rosyjski, co ósmy (12%) - niemiecki. Jak pokazują jednak badania wśród Polaków mieszkających w Niemczech dotyczące rzeczywistej, a nie deklarowanej znajomości j. niemieckiego, nie jest ona zadowalająca. Dlatego na przykład prasowe doniesienia o możliwych wyjazdach wielu młodych Polaków do niemieckich szkół zawodowych wydają się przesadzone. Podstawowym warunkiem podjęcia kształcenia w Niemczech jest bowiem znajomość języka na poziomie maturalnym.
Innymi czynnikami społecznymi wpływającymi na decyzje migracyjne jest sytuacja rodzinna oraz istnienie sieci migracyjnych. W przypadku migracji Polaków do Niemiec, odgrywają one bardzo ważną rolę, minimalizując ryzyko i koszty związane z migracją, jednocześnie kształtując np. jej geograficzne wzorce. Na decyzję o migracji może wpływać również stosunek do polskich migrantów.
Według najświeższych badań, pomimo, iż głosy o niedoborach na rynku pracy są coraz głośniejsze, prawie dwie trzecie Niemców obawia się konkurencji ze strony pracowników z UE 8 po otwarciu niemieckiego rynku pracy. Badania ISP pokazują jednak, że 84% Niemców akceptuje Polaka jako swojego współpracownika (wzrost od 2000 r. o 8%). O wiele mniej (57%) akceptuje Polaka, jako swojego szefa i bezpośredniego przełożonego.












