Reklama
To mniej więcej tyle samo, ile wynosi roczny budżet całej UE (według danych z 2011 roku, wyniósł on 142 mld euro).
Piątkowe spotkanie prezydenta Francji Francois Hollande`a, kanclerz Niemiec Angeli Merkel, oraz premierów Włoch i Hiszpanii: Mario Montiego i Mariano Rajoy`a w Rzymie poprzedziło szczyt UE w Brukseli zaplanowany na najbliższy czwartek i piątek.
Z przedstawionych wcześniej francuskich propozycji wynika, że na te 120-130 mld euro składają się niewydane środki z budżetu UE (55 mld euro), środki Europejskiego Banku Inwestycyjnego i nowe unijne obligacje projektowe.
"Pierwszym celem, co do którego się zgadzamy, jest ożywienie wzrostu i inwestycji oraz tworzenie miejsc pracy w Europie zarówno w drodze reform strukturalnych na poziomie krajów, jak i nowej agendy działań w wymiarze europejskim" - powiedział premier Monti na konferencji prasowej po nieformalnych rozmowach w stolicy Włoch.
"Chcemy unii politycznej, gospodarczej, bankowej i fiskalnej" – powiedział z kolei Rajoy.
W imieniu wszystkich czworga liderów Monti wyraził też nadzieję, że obrady unijnych przywódców przyniosą "bardziej trwałe i wiarygodne" rozwiązania na rzecz wzrostu niż poprzednie spotkania Rady Europejskiej. Zapowiedział przy tym, że najbliższy szczyt UE poprze "serię działań dla ożywienia gospodarki”, których podstawą mają być właśnie ustalenia czwórki z Rzymu.
Prezydent Hollande wyraził zadowolenie z poparcia jego pomysłów na pobudzanie wzrostu, a także z woli współpracy czterech największych gospodarek strefy euro. Poinformował również, że jednym z tematów piątkowych rozmów była sprawa ewentualnej emisji euroobligacji. "Muszą one pozostać perspektywą i to nie za 10 lat" – podkreślił francuski prezydent.
Informując, że uczestnicy rzymskiego spotkania opowiedzieli się za przeznaczeniem 1 proc. unijnego PKB na ożywienie wzrostu, jako narzędzia walki z kryzysem, podkreślił, że kwotę 120-130 mld euro, trzeba wykorzystać jak najszybciej.
Kwotę tę potwierdziła również kanclerz Niemiec Angela Merkel, uznając te ustalenia za "ważny sygnał". Zwróciła jednak uwagę, że „wzrost i stabilne finanse, to dwie strony tego samego medalu”. W imieniu wszystkich uczestników rzymskich rozmów zadeklarowała przy tym gotowość do dalszych kroków na rzecz wzrostu. Dotychczas Niemcy zdecydowanie opowiadały się za zwiększeniem dyscypliny budżetowej.
W ocenie Hollande`a, rozmowy w stolicy Włoch są "sygnałem zgodności, trwałości i stabilności". Prezydent Francji zapowiedział wykorzystanie wszystkich dostępnych mechanizmów na rzecz stabilizacji finansowej. Zastrzegł jednak, że warunkiem rezygnacji z części suwerenności budżetowej nie może być jedynie obietnica, że „w Europie będzie więcej solidarności”.
Była to odpowiedź na niemieckie apele o transfer suwerenności z państw narodowych do UE, by zapewnić dyscyplinę finansów publicznych i kontrolę narodowych polityk budżetowych. Kanclerz Merkel powtarzała bowiem w czasie rozmów, że potrzeba nie mniej, ale więcej Europy i niezbędna jest silniejsza unia polityczna.
„Robimy wszystko, co możliwe, by zachować euro jako naszą walutę i chcemy o to walczyć” - oświadczyła. Jednak wobec zbyt częstego, jej zdaniem, naruszania obowiązujących zasad finansowych podkreśliła, że "tam, gdzie jest solidarność, potrzebna jest także kontrola".
Ponadto Merkel powiedziała, że cztery kraje zgodziły się w sprawie podatku od transakcji finansowych (FTT), co było najmniej spornym tematem spotkania. "Postanowiliśmy działać w sposób skuteczny" - dodała kanclerz. Prezydent Hollande zaznaczył, że wprowadzenie tego podatku jest możliwe bez Wielkiej Brytanii. Oznacza, że w ramach tzw. wzmocnionej współpracy w tej dziedzinie integrować się będą ściślej tylko chętni.
W tym samym czasie w Luksemburgu rozmawiali o tym ministrowie finansów UE. Szef polskiego resortu finansów Jacek Rostowski opowiedział się w za wprowadzeniem podatku od transakcji finansowych.
„Mimo tego, że Polska zawsze była przeciw podziałom w Unii Europejskiej, to będziemy wspierać wzmocnioną współpracę tych państw, które chcą iść dalej. Przynajmniej wstępnie” - zapowiedział.
Wyjaśnił, że Polska rozumie obecną potrzebę strefy euro zbudowania poczucia wspólnoty i dalszej integracji, ale zastrzegł, że ostateczną decyzję Polska podejmie, gdy będzie gotowa propozycja Komisji Europejskiej dotycząca wzmocnionej współpracy chętnych państw w sprawie ustanowienia FTT.
Rostowski dodał, że „dobrze by było”, gdyby państwa podejmujące tę współpracę zgodziły się na propozycję Komisji Europejskiej i oddały część z jego dochodów do budżetu UE jako nowy dochód własny. (bba)












