Reklama
Podczas spotkania w poniedziałek (2 marca) wymagana większość ministrów opowiedziała się przeciwko wnioskowi komisji, by zmusić Austrię i Węgry do zniesienia zakazów uprawy genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy odmiany MON 810, która została opracowana przez amerykańską firmę Monsanto. Roślina ta została dopuszczona do uprawy na terytorium UE, zgodę wyraził także Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Przeciwko zmuszaniu obu krajów do zniesienia zakazu głosowały 22 państwa, dysponujące 282 z 345 głosów.
Francuski minister środowiska Jean-Louis Borloo z zadowoleniem przyjął wynik glosowania i argumentował, że dzięki niemu także Grecja i Francja nie muszą obawiać, że zostaną zmuszone do zniesienia podobnych zakazów wobec tej samej rośliny. Głosowanie w sprawie tych dwóch krajów ma odbyć się wiosną.
Stowarzyszenie europejskich firm biotechnologicznych EuropaBio wyraziło swoje „głębokie rozczarowanie” wynikiem głosowania. Przedstawicielka EuroaBio Nathalie Moll, określiła go jako lekceważenie woli europejskich rolników, którzy domagają się zgody na uprawę genetycznie zmodyfikowanych odmian zbóż.
Organizacje obrońców środowiska jak Greenpeace i Friends of the Earth Europe (FoEE) przyjęły z zadowoleniem wynik głosowania i nazwały go „zwycięstwem środowiska, rolników i konsumentów, oraz kompromitacją Komisji Europejskiej”.
Marco Contiero, ekspert ds. technologii genetycznych w Greenpeace podkreślił, że unijne rządy już po raz czwarty odrzuciły wniosek komisji w sprawie zniesienia krajowych zakazów uprawy genetycznej kukurydzy. Contiero nie może zrozumieć, dlaczego komisja mimo to upiera się przy swoim stanowisku.
Podobnego zdania jest Helen Holder z organizacji Friends of the Earth. Holder wezwała komisję, by raz na zawsze odłożyła ad acta wnioski w tej sprawie i zajęła się konstruktywną pracą nad rozwojem badań nad skutkami uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin w UE, czego oczekuje od Brukseli również wielu europejskich ministrów środowiska. (tmw)












