Reklama
„By lepiej nakreślić nasze polityki, musimy być w stanie lepiej ocenić, gdzie jesteśmy, czego chcemy i jak to możemy osiągnąć. By zmienić świat, potrzebujemy zmienić sposób, w jaki go pojmujemy, i wyjść poza PKB” – przekonywał unijny komisarz ds. środowiska Stawros Dimas, którego cytuje biznes.interia.pl. Tłumaczył, że to niezbędne, by odpowiedzieć na oczekiwania obywateli.
PKB jest od lat głównym wskaźnikiem służącym do opisania rozwoju gospodarczego, stopnia bogactwa danego kraju i siły jego gospodarki. Składa się nań wartość wszystkich wyprodukowanych dóbr i usług (w ciągu roku, kwartału etc).
KE nie odżegnuje się od dalszego używania tego wskaźnika, ale zwraca uwagę na jego wady, np., że w przeliczeniu na jednego mieszkańca nic nie mówi o rzeczywistym rozkładzie zamożności w społeczeństwie ani o poziomie biedy. Nie uwzględnia niszczącego wpływu rozwoju gospodarczego na środowisko, ale uwzględnia wydatki na zbrojenia, od których ludziom nie żyje się lepiej. Poza tym, nie bierze pod uwagę - bo nie sposób ich wycenić - ani czasu wolnego, ani rozrywek czy prac domowych. Koncentruje się raczej na krótkoterminowych wynikach gospodarczych niż na długoterminowym rozwoju – wylicza Komisja.
Natomiast komisarz Dimas zwrócił uwagę, że w kraju, który decyduje się wyciąć swoje lasy i sprzedać drewno, natychmiast wzrasta PKB, ale jednocześnie zniszczeniu ulega środowisko. Przypomniał, że PKB wzrósł znacząco np. na skutek odbudowy po huraganie Katrina w USA w 2005 roku, ale to nic nie mówi o ponad 1800 ofiarach śmiertelnych, 700 zaginionych i dramatach tysięcy rodzin pozbawionych dachu nad głową.
„W przyszłości, pewnego dnia będziemy wiedzieć, jak uzupełnić PKB o inne czynniki, takie jak jakość i zadowolenie z życia” - przewiduje Dimas. Na razie nie jednak nie wiadomo według jakiego wzoru można byłoby obliczyć i "wycenić" poziom szczęścia. „Czeka nas jeszcze wiele pracy” – powiedział komisarz.
W nowym, "zielonym" wskaźniku zrównoważonego rozwoju KE chce uwzględniać - poza czynnikami społecznymi – m.in. wpływ na zmiany klimatyczne i zużycie energii, stopień zachowania bioróżnorodności, zanieczyszczenie powietrza oraz wód i ich wpływ na zdrowie ludzi, gospodarkę wodną i wykorzystanie zasobów naturalnych.
Na razie jednak Komisja obiecuje m.in. szybciej publikować dane dotyczące wpływu człowieka na środowisko. Obecnie ogłasza się je z rocznym, albo nawet dwuletnim, opóźnieniem, podczas gdy podstawowe dane gospodarcze publikuje się najwyżej kilka tygodni po zakończeniu danego okresu.
By zobrazować ten problem, KE przedstawiła zestawienie wszystkich państw członkowskich UE. Wynika z niego np., że pierwszy pod względem PKB na jednego mieszkańca Luksemburg (75 tys. euro w 2008 r.) jest też niechlubnym liderem w emisji CO2 w przeliczeniu na mieszkańca (27 ton na rok). Pod tym względem najlepsza jest Łotwa (5,3 tony), ale to z kolei kraj, gdzie mieszkańcy mogą liczyć na najmniej "szczęśliwych lat życia" - tylko 39 oraz najmniej lat zdrowia - mniej niż 54.
Polska w tym zestawieniu wypada średnio. Co prawda PKB na głowę mieszkańca należy do najniższych w UE (9,5 tys. euro), ale pod względem realnego dochodu gospodarstw domowych zajmujemy 21. miejsce. Nasz tzw. ekologiczny ślad (ang. ecological footprint), który p-wskazuje stopień wykorzystania ekosystemu przez człowieka, należy do najniższych w Unii - Polska jest na 7. miejscu. Z zestawienia wynika też, że Polacy mogą liczyć średnio na 61 lat zdrowego życia (17. miejsce w UE) i niecałe 49 lat szczęścia (19. miejsce w UE). (bea)












