Reklama
Komisarz do spraw konkurencji Neelie Kroes wysłała list do Warszawy, w którym informuje, że Komisja Europejska daje polskiemu rządowi kilka dni na wyjaśnienia, czy godzi się on na przedstawiony mu plan ratunkowy dotyczący polskich stoczni - powiedział we wtorek rzecznik unijnej komisarz Jonathan Todd. Ostrzegł, że brak odpowiedzi będzie dla KE impulsem do podjęcia decyzji o zwrocie pomocy publicznej przyznanej stoczniom, a to oznacza ich upadłość.
Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik zapewnił, że do 3 listopada ministerstwo skarbu państwa prześle odpowiedź do Brukseli. Zapowiedział, że odniesie się również do sformułowanych w liście uwag i oczekiwań pani komisarz. Podkreślił też, że „co do zasady” resort napisał już do komisarz Kroes, że podejmie wszelkie próby zmierzające do ratowania przemysłu stoczniowego i utrzymania działalności zakładów.
Tymczasem grupa ok. 400 stoczniowców ze Szczecina i Gdyni protestowała we wtorek przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli. Paląc opony na Rondzie Schumana demonstranci z Polski kolejny już raz sprzeciwiali się propozycjom przekształceń i likwidacji obu stoczni.
Plan KE zakłada wyodrębnienie majątku trwałego, sprzedanie go inwestorom w drodze przetargów, spłatę długów z pieniędzy, które to przyniesie i likwidację spółki, która przeprowadzi tę operację. Komisja i tak wydałaby negatywną decyzję w sprawie pomocy publicznej, jednak realizacja takiego planu złagodziłaby jej skutki ułatwiając zwrot rządowego wsparcia.
Kilka dni temu media podawały, że majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie ma być podzielony i sprzedany, a konieczność zwrotu pomocy publicznej spadnie na – jak to określono - spółki-wydmuszki przeznaczone do bankructwa.
Propozycja KE różni się od ogłoszenia upadłości stoczni tym, że sprzedaż majątku nie będzie prowadzona przez likwidującego stocznie syndyka, tylko przez kierownictwo stoczni. Ma to zarówno ułatwić korzystną sprzedaż majątku zakładu np. w całości, jaki w tym, żeby zachować w nim dotychczasowa produkcję.
Odpowiedzialność za całą operację ma spaść na Agencję Rozwoju Przemysłu, która ma zlecić wycenę poszczególnych części składowych majątku stoczni, a potem sprzedać je w drodze przetargu. Za sprzedawanym majątkiem nie będzie się ciągnąć groźba nakazu zwrotu "starej" pomocy publicznej.
Osobny plan restrukturyzacji dla stoczni w Gdańsku, która jest w lepszej sytuacji niż Gdynia i Szczecin polski rząd ma przesłać do 30 listopada.
Stocznia Gdańska jest bowiem w lepszej sytuacji, bo już została sprywatyzowana, a ponadto dostała mniejszą sumę z budżetu państwa.
W przesłanych KE we wrześniu przez resort skarbu planach restrukturyzacji polskich stoczni ISD Polska proponuje połączenie zakładów w Gdańsku i Gdyni, a konsorcjum z Pomorza Mostostal Chojnice zakup stoczni Szczecin.
W ocenie Neelie Kroes plany restrukturyzacji przedstawione przez polski rząd są nie do zaakceptowania przez KE, bo nie zapewniają rentowności zakładów. (bea)












