Reklama
Przeciwne zaproponowanym w pakiecie zapisom są przede wszystkim nowe kraje członkowskie, na których czele stanęła Polska. Argumentują one, że - zwłaszcza wobec kryzysu gospodarczego - plany te zagrażają ich przemysłom i gwałtownym wzrostem bezrobocia.
Wiele krajów byłego bloku komunistycznego podkreśla, że – w przeciwieństwie do krajów bardziej rozwiniętych gospodarczo z zachodniej części Europy - ograniczyły już emisje CO2 w czasie transformacji w latach 90. Tymczasem Komisja Europejska przyjęła w swoich obliczeniach jako kwotę bazową rok 2005, a nie 1990. Według KE, rok 2005 jest pierwszym rokiem, z którego pochodzą wiarygodne dane dotyczące emisji dwutlenku węgla
„Nie widzę sposobu, dzięki któremu można byłoby dojść do porozumienia” - powiedział urzędnik Sekretariatu Generalnego Rady zwracając uwagę na zakres i stopień skomplikowania pakietu oraz różnice punktów widzenia wśród 27 państw członkowskich na sposób, w jaki „wysiłki” na rzecz redukcji CO2 powinny być między nie podzielone.
Debata nad pakietem klimatyczno-energetycznym miała się zakończyć na grudniowym szczycie UE w Brukseli i niektórzy wciąż pokładają nadzieję w Nicolasie Sarkozy`m - prezydencie Francji, która do końca soku sprawuje przewodnictwo w UE. Francuski prezydent powtarza bowiem, że sfinalizuje prace nad tym dokumentem zanim przekaże przewodnictwo Czechom (rozpoczynają swoją półroczna prezydencję 1 stycznia 2009 r.)
„Jest na to całkiem duża szansa” – powiedział EurActivowi jeden ze wschodnioeuropejskich dyplomatów.
Niejasne jest jednak jakim kosztem miałoby dojść do porozumienia. Według Financial Times, Paryż może przyznać opartym na węglu sektorom energetycznym w Polsce i innych nowych krajach UE szczególne prawa do emisji.
Gdyby takie rozwiązanie zostało przyjęte, to oznaczałoby poważne odstępstwo od zasad zaproponowanych przez Komisję Europejską, która chciała wprowadzić obowiązkowy zakup praw do emisji wszystkich gazów cieplarnianych w sektorze energetycznym od 2013 roku.
Takie przyhamowanie zobowiązań do redukcji emisji może z kolei mieć znaczący wpływ na grudniowe negocjacje w sprawie klimatu na ONZ-owskim szczycie poświęconym zmianom klimatycznym w Poznaniu, który zaplanowany jest w tym samym czasie co szczyt UE.
Ponadto ważną rolę w dyskusji nad pakietem klimatyczno-energetycznym odgrywa parlament Europejski, który zajmie się tą sprawą na posiedzeniu planarnym na początku grudnia. Projekt dokumentu powstaje w „trilogu” Rady, PE i Komisji. Nie wiadomo jednak, czy europosłowie będą głosować przed grudniowym szczytem UE. Ta sytuacja wywołuje nerwowość zwolenników pakietu, którzy niepokoją się, że negocjacje mogą się nie zakończyć do marca przyszłego roku, kiedy kończy się obecna kadencja Parlamentu. (bea)












