Reklama
W ten sposób zamierza przezwyciężyć sprzeciw niektórych państw Wspólnoty z silnym przemysłem ciężkim oraz nowych członków UE wobec pakietu klimatyczno-energetycznego przedstawionego przez Komisję Europejską.
EurActiv.fr, który dotarł do tej propozycji zwrócił w czwartek uwagę, że dokument ten skierowany jest przede wszystkim do Polski, która stoi na czele państw przeciwnych pakietowi. Przytoczył przy tym wypowiedź polskiego ministra ds. europejskich Mikołaja Dowgielewicza dla AFP, że Polska traktuje tę propozycję jako pierwszy krok w negocjacjach.
Tymczasem w środę polskie media informowały, że Polska odrzuciła francuską propozycję już kilka dni wcześniej. "Ta propozycja nie rozwiązuje żadnego problemu" –argumentował Dowgielewicz cytowany w polskich mediach.
Osiągnięcie zgody „27” na wprowadzenie w życie tego dokumentu było jednym z priorytetów francuskiej prezydencji. Francji, której przewodnictwo w UE kończy się 31 grudnia, zostało jeszcze tylko trzy tygodnie na wypracowanie kompromisu w sprawie unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego.
Kraje przeciwne pakietowi argumentują, że zagraża on rozwojowi ich gospodarek, zwłaszcza w związku ze światowym kryzysem finansowym. Opór budzi zwłaszcza zapis zobowiązujący UE do redukcji emisji dwutlenku węgla do 2020 roku o jedną piątą. Szczególnie trudny do akceptacji jest dla krajów postkomunistycznych punkt mówiący o tym, że elektrownie miałyby kupować wszystkie swoje prawa do emisji CO2 już od 2013 roku.
Według francuskiej propozycji kraje, które w latach 90. dokonały dużego wysiłku na rzecz ograniczenia emisji CO2, będą mogły liczyć na złagodzenie wobec nich wielu wymagań.
I tak np. dokument proponuje, żeby odsetek pozwoleń na emisje dwutlenku węgla już od roku 2013 kupowanych wyłącznie na aukcji w sektorze przemysłu, określić na poziomie min. 20 proc. , a zamiast redukcji o pełne 20 proc. w 2020 roku, ustalić widełki między 70 proc. a 100 proc. tej kwoty.
W sektorze energetycznym Francja proponuje natomiast dwa przypadki odstępstwa od obowiązku kupowania wszystkich praw do emisji na aukcji już od 2013 roku: dla tych krajów UE, które nie mają wcale, albo mają niedostateczne połączenia z unijną siecią energetyczną oraz dla tych, których gospodarka jest oparta na węglu w więcej niż 60 procentach.
Zgodnie z tekstem, do którego dotarł EurActiv.fr, kraje te w 2013 roku miałby kupować jednak co najmniej połowę uprawnień, a najpóźniej do 2016 – już 100 proc.
Według szacunków KE, polska gospodarka jest oparta na węglu w 92 proc., a np. niemiecka – niemal w połowie.
Ponadto francuska prezydencja proponuje, żeby połowa dochodów uzyskiwanych w wyniku sprzedaży na aukcjach praw do emisji CO2 kierowana była na walkę ze zmianami klimatycznymi – ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i przestawienie energetyki z węgla na bardziej „czyste” źródła energii, a także na rozwój technologii wychwytywania i składowania dwutlenku węgla. (bea)













