Reklama
Zeszłotygodniowe rozmowy wicepremiera, ministra gospodarki Waldemara Pawlaka z zarządem Gazpromu o zwiększeniu dostaw nie przyniosły rezultatu - podała „Gazeta Wyborcza” w internetowym wydaniu.
Wicepremier Pawlak mówił w czwartek w TVN24, że PGNiG zawarło ugodę z Gazpromem. W jej wyniku rosyjski koncern miałby przejąć na siebie zobowiązania RUE, a polska firma - nie dochodzić za to odszkodowania od jego szwajcarskiej spółki.
Jednak piątkowy komunikat Ministerstwa Gospodarki informuje jedynie, że Pawlak "zapoznał się z informacjami na temat bieżącego stanu negocjacji w sprawie dostaw gazu" i "zapewniono go o dobrej współpracy PGNiG z Gazpromem".
„GW” dowiedziała się nieoficjalnie, że PGNiG wstrzymało RUE zapłatę za gaz dostarczony w grudniu zabezpieczając w ten sposób swoje roszczenia wobec tej firmy. Ponadto nie wyklucza skierowania sprawy do arbitrażu w Berlinie za niewypełnianie umowy w tym roku.
Jak przypomina PAP, RosUkrEnergo nie przesyła gazu do Polski od stycznia (od 2006 roku dostarczała 2,3 mld m sześc. gazu rocznie, a kontrakt obowiązuje do końca tego roku). Do niedawna spółka ta pośredniczyła w rosyjsko-ukraińskim handlu gazem, ale styczniowe porozumienie prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i premier Ukrainy Julii Tymoszenko usunęło ją z rynku. Strony uznały bowiem, że obejdą się bez pośrednika działającego między ukraińskim Naftohazem i rosyjskim Gazpromem.
Od początku lutego brakujące dostawy do Polski częściowo uzupełniał Gazprom, jednak 1 marca rosyjski koncern wstrzymał uzupełniające dostawy – jak powiedziała PAP rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska - "w uzgodnieniu z PGNiG".
Na początku lutego Gazprom zadeklarował gotowość do zwiększenia dostaw gazu do Polski o ilości zakontraktowane z RUE, pod warunkiem podpisania aneksu do długoterminowej tzw. umowy jamalskiej, której towarzyszy porozumienie między polskim i rosyjskim rządem.
Kontrakt jamalski obowiązuje do 2022 roku, w zeszłym roku na jego podstawie wpłynęło do Polski ponad 6,5 mld m3 gazu. (bea)









