Reklama
„Obcięcie płatności o ponad 5 mld euro w 2013 roku to sztuczne oszczędności. Może to mieć poważne konsekwencje dla pobudzania gospodarki, gdyż te cięcia dotyczą regionów, naukowców oraz małych i średnich przedsiębiorstw” – czytamy w liście szefa Komisji. Barroso wyjaśnia, że oszczędności wiążą się bowiem „z ryzykiem, że zabraknie dla nich środków finansowych”.
W ocenie przewodniczącego, stanowisko rządów państw członkowskich jest też „sprzeczne z duchem” Paktu Wzrostu i Zatrudnienia przyjętego podczas czerwcowego szczytu UE. Unijni przywódcy zobowiązali się w nim, że fundusze strukturalne UE będą wykorzystywane z myślą o inwestycjach pro wzrostowych.
„Bez tych zobowiązań wiele projektów w ogóle nie wystartuje” – podkreśla Barroso.
W swoim oficjalnym liście szef KE wyraził również nadzieję, że w toku dalszych negocjacji z Parlamentem Europejskim, rządy UE-27 zgodzą się na zwiększenie unijnego budżetu na przyszły rok, tak by odpowiadał on potrzebom Unii.
Państwa członkowskie UE we wtorek przyjęły stanowisko Rady w sprawie przyszłorocznego budżetu. Zakłada ono zmniejszenie propozycji KE o ponad 5 mld euro. Cięcia zaproponowano głównie w funduszach spójności i strukturalnych, przeznaczonych na wspieranie konkurencyjności, wzrostu i zatrudnienia.
Taka redukcja oznaczałaby, że cały budżet UE wzrósłby w stosunku do budżetu na 2012 r. tylko o 2,7 proc., a nie o 7 proc. zgodnie z propozycja Komisji.
Jeszcze większych cięć w budżecie domagały się Wielka Brytania, Szwecja i Holandia. Francja, Niemcy i Finlandia przyjęły deklarację, w której wyraziły żal, że nie udało się jeszcze bardziej zwiększyć oszczędności. Państwa zastrzegły również, że uzgodnione kwoty są już absolutnym maksimum.
Natomiast osobną deklarację przyjęły cztery nowe państwa członkowskie: Polska, Rumunia, Węgry i Estonia, w której podkreślają, że stanowisko przyjęte przez Radę UE to „minimum, które powinno być rozumiane jako punkt wyjściowy do negocjacji z europosłami jesienią”.
Polska liczy, że w przeciwieństwie do poprzednich lat, Parlamentowi – który współdecyduje z Radą o rocznym budżecie UE – uda się nakłonić państwa członkowskie do jego zwiększenia - mówił we wtorek w Brukseli minister ds. europejskich Piotr Serafin.
Minister uspokajał także, że stanowisko rządów w sprawie mniejszego budżetu - w części dotyczącej polityki spójności - chroni przed cięciami tych środków, które trafiają do najmniej zamożnych regionów i krajów. Jak przypominał, Polska i wszystkie polskie regiony mieszczą się właśnie w tej kategorii. Dopiero w następnej perspektywie budżetowej – na lata 2014-2020 – z tej grupy wypadnie Mazowsze.
W ocenie Komisji Europejskiej, jeśli wydatki w przyszłorocznym budżecie nie zostaną znacznie zwiększenie, znów zabraknie środków na realizację spływających do Brukseli faktur.
Już jesienią 2012 r. Komisja planuje nowelizację budżetu na rok o kilka mld euro. W 2011 r. kraje uzgodniły bowiem zbyt mały budżet. KE jest tymczasem prawnie zobowiązana do refundowania nadsyłanych z regionów i krajów faktur.
Powtarzanie takiej sytuacji kolejny rok z rzędu działa jak kula śniegowa i jest niebezpieczne zwłaszcza dla takich krajów jak Grecja czy Hiszpania, których sytuacja budżetowa nie pozwala na duże opóźnienia w wypłatach z KE – podkreśla Komisja.
„To nas stawia w sytuacji, że musimy wybierać między fakturami, które należy zapłacić od razu, a tymi, których (płatność można) odkładać” – zaznaczył Barroso.(jsk)












