Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk |
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Jerzy Brodzikowski: "UE potrzebuje wspólnej armii i ujednoliconej polityki energetycznej"

Jerzy Brodzikowski

10.06.2010
Rozmowa z Jerzym Brodzikowskim z Fundacji demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej

Reklama

- Czy Polska może czuć się bezpieczna we wspólnej Europie?

- W przypadku obronności narodu, nigdy nie można mówić o pełnym bezpieczeństwie - zawsze istnieje możliwość potencjalnego zagrożenia. Jednak rozwój sytuacji na kontynencie europejskim (demokratyzacja krajów bloku wschodniego), który nastąpił w ciągu ostatnich lat skłania do stwierdzenia, że Polska może czuć się bezpieczna.  

Istnieje jeszcze kilka innych powodów tej konstatacji. Polska jest członkiem najważniejszej organizacji bezpieczeństwa międzynarodowego na świecie, czyli Paktu Północno-Atlantyckiego (NATO), który jest gwarantem bezpieczeństwa i wzajemnej pomocy wojskowej krajów zrzeszonych. Jesteśmy również krajem członkowskim Unii Europejskiej, która poprzez wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa oraz zawartą w jej strukturach europejską politykę bezpieczeństwa i obrony coraz bardziej określa ideę obronności Unii Europejskiej.

Jednak najważniejszym atutem bezpieczeństwa Polski jest nasza armia, licząca 100 tysięcy żołnierzy, która  gwarantuje wewnętrzną i zewnętrzną obronność, a tym samym suwerenność kraju.

- Jak powinna wyglądać polityka bezpieczeństwa Polski na poziomie narodowym?

- Mimo braku bezpośredniego zagrożenia militarnego ze strony krajów sąsiadujących, bądź też tych bardziej oddalonych, musimy pamiętać, że wojny w XXI wieku różnią się od tych, do których przyzwyczaiła nas historia. Konflikty prowadzone dzisiaj są asymetryczne. Przykładem tego jest wojna z terroryzmem w której aktywny udział bierze Polska. Przeciwnikiem tutaj nie jest państwo, jak to wyglądało w przeszłości, ale ideologia terroryzmu egzekwowana przez zorganizowane grupy terrorystyczne, które zagrażają bezpieczeństwu wielu narodów. Z tego też powodu, ważne dla Polski jest rozwijanie bezpieczeństwa wielopoziomowego, polegającego nie tylko na zabezpieczaniu granic geograficznych, ale również na stałym wzmacnianiu zabezpieczeń w infrastrukturze informatycznej państwa i zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego. Wojna z terroryzmem, cyberataki oraz zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego będą głównymi zagadnieniami bezpieczeństwa narodów w XXI wieku.

- Czy Polska, w razie ataku ze strony innego państwa lub np. odcięcia dostaw gazu z Rosji, może liczyć na wsparcie ze strony UE i/lub NATO?

- Wydaje się, że w obecnym momencie nie ma powodu do niepokoju związanego z militarnym atakiem ze strony jakiegoś obcego państwa. Bardziej prawdopodobny jest kryzys we wspomnianym przez Panią sektorze energetycznym, w którym jesteśmy niestety w znacznej mierze zależni od naszego wschodniego sąsiada, czyli Rosji. Ostatnie kilka lat pokazało, że Rosja potrafi „zakręcić kurek”, jeżeli jest ku temu jakiś polityczny, bądź też biznesowy powód. Należy pamiętać, że Rosja znajduje się w dość trudnej sytuacji ekonomicznej - eksport surowców naturalnych związanych z produkcją energii jest jednym z jej głównych środków dochodu narodowego. Z drugiej strony, Unia Europejska, a w szczególności nowe kraje członkowskie, są bardzo zależne od importu tych właśnie surowców od Rosjan. Takie uwarunkowania powodują, że Federacja Rosyjska może być skłonna do wykorzystania tych zależności jako narzędzia polityki zagranicznej.

- Jak zatem temu zagrożeniu przeciwdziałać?

- Problem ten powinien być rozwiązany na poziomie europejskim. Niestety, brakuje ciągle ujednoliconego systemu bezpieczeństwa energetycznego w Unii – legislacja w tym zakresie jest ciągle dość mało konkretna. Obecnie prowadzona jest jednak dyskusja na temat rozporządzenia, które regulowałoby reagowanie kryzysowe w tym zakresie na poziomie Unii. Jacques Delors (były przewodniczący Komisji Europejskiej) oraz Jerzy Buzek zaproponowali niedawno ideę stworzenia Europejskiej Wspólnoty Energetycznej, która zakładałaby m.in. wykreowanie wspólnej polityki zagranicznej w zakresie energetyki dla całej UE – słynny wspólny europejski głos – oraz tworzenie „rezerw” energetycznych, które w razie kryzysu dostaw energii byłyby wykorzystywane przez dotknięte kraje członkowskie. Bezpieczeństwo energetyczne UE wymaga koherentnej polityki energetycznej, która musiałaby być opracowana z myślą o wszystkich jej członkach, a nie – jak to jest teraz – na zasadzie rozmów bilateralnych między krajem członkowskim a zewnętrznym dostawcą surowców energetycznych.

Unia Europejska i NATO opracowują obecnie nowe metody walki z kryzysami energetycznymi, które w przyszłości mogą zagwarantować wszystkim obywatelom UE bezpieczeństwo energetyczne. Najważniejsze w tym wypadku jest planowanie na przyszłość, czyli rozwój infrastruktury energetycznej, dywersyfikacja źródeł energii oraz współpraca na poziomie europejskim. Z zasady lepiej jest martwić się na zapas i przygotować na ewentualny kryzys energetyczny, niż szukać rozwiązań już z „nożem na gardle”.

- Jak tarcza antyrakietowa przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa Polski, UE i Stanów Zjednoczonych? Jak zmienił się kształt tej koncepcji?

- W stosunku do wcześniejszej wizji tarczy antyrakietowej w Europie, promowanej przez administrację Georga Busha, która zakładała budowę stałej wyrzutni pocisków przechwytujących na terenie Polski i radaru w Czechach, obecnie rząd amerykański lansuje bardziej mobilny system obronny, który składałby się z floty okrętów wyposażonych w system Aegis, zdolnych do zestrzelenia rakiet wystrzelonych z terytorium Iranu oraz, w późniejszej fazie, do instalacji naziemnych systemów antyrakietowych.

- Kiedy wreszcie możemy się jej w Polsce spodziewać?

- Pomijając stacjonujące Patrioty, które już w Polsce są, kolejne elementy nowego systemu obrony USA w Europe mogą pojawić się w Polsce kolo 2015 r.. Są to jednak dopiero plany, które mogą ulec zmianie.

- W jakiej mierze jest to projekt wymierzony przeciw Rosji?

- Nowa propozycja systemu obrony USA w Polsce nie powinna powodować zaniepokojenia ze strony rosyjskiej. Jest to element obronności skierowany przeciwko możliwym zagrożeniom z krajów Bliskiego Wschodu, a nie Rosji – było to wielokrotnie podkreślane przez stronę polską, jak również amerykańską. Jednocześnie potrzeba jeszcze dużo czasu, nim Stany Zjednoczone oraz Rosja będą w stanie mówić o pełnym, wzajemnym zaufaniu.

Osobiście uważam obecność amerykańskich jednostek na terenie naszego kraju za sukces polskiej dyplomacji, który zapewnia nam większe bezpieczeństwo oraz jeszcze bardziej katalizuje wzmacnianie pozytywnych relacji ze Stanami Zjednoczonymi.

- Jak wygląda obecnie koncepcja wspólnej armii europejskiej? Czy UE nie zdaje się w zbyt dużym stopniu na pomoc NATO, czyli de facto na USA?

- Wspólna armia europejska jest dyskutowana od wielu lat. Niestety, nie ma jeszcze w UE czegoś co moglibyśmy nazwać „Europejską Armią”. Obecne wojsko europejskie to narodowe armie krajów członkowskich i bardziej paneuropejskie „Europejskie Siły Szybkiego Reagowania” i „Grupy Bojowe Unii Europejskiej” – obie tworzone z jednostek wojsk krajów członkowskich, które działają pod skrzydłem europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony UE. Te dwa typy europejskich jednostek wojskowych mają za zadanie głównie interwencje w różnych sytuacjach kryzysowych poza terytorium Unii Europejskiej. Grupy bojowe, które zostały utworzone w 2007 r., są kolejnym krokiem w stronę stworzenia bardziej koherentnych sił militarnych Unii Europejskiej. Problem w tym, że na razie są tworem tylko teoretycznym i nigdy dotąd nie zostały użyte.

Opierając się na historycznych trendach można wysunąć wniosek, że NATO, które jest obecnie głównym gwarantem bezpieczeństwa Unii Europejskiej, będzie prawdopodobnie jeszcze dość długo pełnić swoją funkcję. Mimo to, mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli pochwalić się wspólnymi siłami europejskimi, które zagwarantują bezpieczeństwo obywatelom Europy, bez potrzeby angażowania w to krajów spoza Unii Europejskiej.

- Jak można ocenić obecne stosunki transatlantyckie? Np. Obama dogadujący się z Chinami na boku w Kopenhadze, Obama nie przyjeżdżający na szczyt USA-UE, etc. Jakie jest miejsce UE w świecie coraz bardziej dominowanym przez, obok USA, Chiny?

- Należy pamiętać, że w obszarze partnerstwa ekonomicznego czy politycznego, ideowo Stany Zjednoczone będą zawsze bliższe Europie niż Chinom. Chiny różnią się od USA zarówno pod względem polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej – wewnętrzny komunistyczny system polityczny oraz specyficzna polityka zagraniczna Chin, w kontekście której popierają np. Koreę Północną, mogą nie pasować Amerykanom. Tak wiec w przypadku jakichkolwiek decyzji podejmowanych na arenie międzynarodowej, USA będą miały prawdopodobnie wspólne zdanie z Europą – zakładając, że Europa będzie w stanie mówić wspólnym językiem, nad czym musi jeszcze sporo popracować. Innymi słowy, Unia Europejska powinna starać się współpracować ze Stanami Zjednoczonymi w kontekście wzajemnych relacji z Chinami. Koalicja USA-UE byłaby ciekawym a zarazem bardzo silnym graczem w negocjacjach z Chinami.

- Jaka jest pozycja Polski w relacjach transatlantyckich? Swojego czasu zdawało nam się, że jesteśmy bardzo dla USA ważni, jednak polityka wizowa działa niezwykle orzeźwiająco…

- Wydaje mi się, że relacje polsko-amerykańskie można określić jako dobre. Polska otrzymała bardzo dużo wsparcia politycznego i finansowego podczas trudnego okresu transformacji końca lat 80-tych i początku 90-tych. Z drugiej strony Polska bardzo pomogła Stanom Zjednoczonym podczas konfliktów w Afganistanie i Iraku. Mimo to nie powinniśmy oczekiwać podziękowań za tę pomoc w formie zniesienia wiz wjazdowych, a raczej w formie innych benefitów, takich jak: korzystniejsze kontrakty na sprzęt wojskowy, wzmocnienie polskiego wojska doświadczeniami i technologią amerykańską czy też instalacją wcześniej wspomnianej tarczy antyrakietowej, która automatycznie przyczyniłaby się do wzmocnienia bezpieczeństwa Polski.

Wizy, niestety, ale będą zniesione dopiero wtedy, kiedy procent odrzucanych aplikacji spadnie poniżej dziesięciu. Na razie jedyną zmianą, która została wprowadzona w kontekście wiz amerykańskich jest dziesięciodolarowa podwyżka do opłaty aplikacyjnej, która dla wielu Polaków wydawała się już wcześniej zbyt wysoka.

Rozmawiała Karolina Zbytniewska

© 2003-2013 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top