Reklama
Według Cohn-Bendita, podstawowym pytaniem dla Zielonych w nadchodzących tygodniach jest pytanie o to jak zbudować koalicję przeciwników ponownego wyboru Barroso na szefa Komisji Europejskiej.
"Nie możemy dopuścić do powtórzenia jego przywództwa i jego polityk. Celem Zielonych jest utworzenie niezbędnej do tego większości wspólnie z socjalistami, liberałami i partiami lewicy" - czytamy na stronie internetowej Zielonych w Parlamencie Europejskim.
"To jest przełomowy dzień dla polityki ochrony środowiska w Europie" - ocenił współprzewodniczący grupy Zielonych w PE.
Zwrócił uwagę, że wyborcy w wielu krajach UE oddali swój głos na to właśnie ugrupowanie wyrażając tym samym poparcie dla ich wizji przyszłej Europy.W wyniku niedzielnych wyborów uzyskali oni 53 mandaty, czyli aż o 10 więcej niż w minionej kadencji. Ponadto liczba europosłów zmalała z 785 do 736.
Cohn-Bendit podkreślił, że stanowisko jego frakcji w tej sprawie pozostaje w jaskrawej sprzeczności z - jak to określił – destruktywnym przesłaniem eurosceptyków i skrajnej prawicy, którzy również dostali się do PE.
Jednak szanse na niedopuszczenie do reelekcji Barroso nie są zbyt duże. Największa, chadecka frakcja Europejskiej Partii Ludowej (EPL) Barroso zdobyła bowiem w tych wyborach ok. 263 mandatów podczas, gdy trzy frakcje, które mają tworzyć koalicję - nawet jeśli się uda im się porozumieć - i tak nie uzbierają więcej niż 328 europosłów. Tymczasem większość w PE wynosi 369 europarlamentarzystów. (bea)











