Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Reklama

W przyszły czwartek nadzwyczajny szczyt UE

źródło:KE

12.11.2009
Szefowie państw i rządów, którzy spotkają się w przyszłym tygodniu na szczycie UE w Brukseli, zadecydują o obsadzie nie dwóch, ale trzech unijnych stanowisk: obok przewodniczącego Rady Europejskiej i wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej również sekretarza generalnego Rady UE - zapowiedział w środę w Brukseli premier przewodniczącej w tym półroczu Szwecji, Frederik Reinfeldt.

Reklama

Wcześniej jego rzeczniczka Roberta Alenius poinformowała, że Szwecja, przewodnicząca pracom Unii w tym półroczu, zwołała nadzwyczajny szczyt na 19 listopada w Brukseli.

Gdyby nazwiska kandydatów udało się uzgodnić już w najbliższy czwartek, to nowi najwyżsi urzędnicy UE mogliby podjąć pracę 1 grudnia, wraz z wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego – przewiduje szwedzka prezydencja na swojej stronie internetowej.

Reinfeldt, którego wypowiedź przytaczają za PAP polskie media elektroniczne zapowiedział, że po zakończeniu - prowadzonej obecnie - wstępnej rundzie konsultacji zamierza przedstawić po jednym kandydacie na każde z tych stanowisk. Potem chciałby zapewnić tym kandydatom „wymaganą większość" na szczycie. Nie wykluczył jednak, że jeśli nie uda się uzyskać konsensusu, to nominacje nastąpią w głosowaniu większością kwalifikowaną.

Oznacza to, że - rozesłana do unijnych stolic - polska propozycja, nie ma szans na realizację. Zakłada ona, że wszyscy kandydaci na najwyższe stanowiska w UE najpierw przedstawią swoje programy na unijnym szczycie. W ten sposób Warszawa chciałaby zapobiec sytuacji, w której o obsadzie najważniejszych stanowisk we Wspólnocie zadecydują – po konsultacjach – tylko najsilniejsze kraje UE. Przesłuchanie przez europejskich liderów na szczycie gwarantowałoby - zdaniem polskich dyplomatów - demokratyczny i przejrzysty wybór.

Jednak w środę Reinfeldt uznał polską propozycję za "nierealistyczną". W jego ocenie nie jest możliwe, żeby kandydaci na kluczowe dla UE stanowiska zaprezentowali na szczycie własną wizję tego, jak zamierzają realizować wyzwania, a szefowie państw i rządów dopiero na tej podstawie podejmowali decyzję. Tłumaczył, że wymagałoby to od potencjalnych kandydatów formalnego potwierdzenia, że ubiegają się o któreś z tych stanowisk, co w przypadku urzędujących polityków (których jest wśród kandydatów zdecydowana większość) nie jest możliwe bez osłabienia pozycji w kraju w razie odrzucenia ich kandydatury.

"To byłoby wysłanie sygnału do własnego narodu: ubiegam się o inną posadę, a w poniedziałek wracam i mówię: nie dostałem jej, ale nadal was kocham. Przepraszam, ale każdy, kto miał coś wspólnego z polityką i wie cokolwiek na ten temat, zdaje sobie sprawę, że to nierealistyczne. Tak się nie stanie, jeśli mówimy o ludziach, którzy są premierami. Oni chcą bezpieczeństwa. Nie mogę im obiecać na 100 proc., ale mogę obiecać, że postaram się zapewnić im poparcie" – cytuje wypowiedź premiera Szwecji gazeta.pl.

W związku z tym – wyjaśniał Reinfeldt - nazwisko kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej zostanie podane dopiero wtedy, kiedy szwedzkie przewodnictwo będzie pewne, że ma on wymagane poparcie. "To będzie prawdopodobnie w czwartek" (czyli w dzień szczytu) - powiedział.

Takiego właśnie rozwiązania próbował uniknąć polski rząd przewidując, że unijny szczyt miałby jedynie potwierdzić wcześniejszą decyzję największych państw członkowskich. Reinfeldt zapewnił jednak, że konsultuje się ze wszystkimi stolicami UE. Relacjonując swoje dotychczasowe rozmowy poinformował, że "ma więcej kandydatów niż stanowisk do obsadzenia" i podkreślił potrzebę dalszych konsultacji. Przyznał przy tym, że na trzecie, urzędnicze stanowisko sekretarza generalnego, ma na razie mało zgłoszonych nazwisk.

Premier Szwecji powiedział, że chciałby doprowadzić do konsensusu, ale nie wykluczył, że decyzja o obsadzeniu stanowisk może zapaść tzw. większością kwalifikowaną (dwie trzecie państw). "Nawet jeśli decyzja nie zapadnie w drodze pełnego porozumienia, to każdy z 27 krajów powinien przynajmniej mieć prawo się wypowiedzieć" - dodał.

Podkreślił, że przy obsadzie kluczowych dla Unii stanowisk trzeba uwzględnić nie tylko podziały polityczne (dwa największe w UE ugrupowania, to chadecy i socjaliści). „Musimy szukać równowagi kandydatów pod różnymi względami: kobiety-mężczyźni; duże-małe państwa członkowskie; wschód-zachód; północ-południe” – cytuje na swej stronie szefa szwedzkiego rządu prezydencja.

Za kandydata, który ma największe szanse zostać przewodniczącym Rady Europejskiej (tzw. prezydentem Unii) uważa się ostatnio belgijskiego premiera Hermana Van Rompuy, na drugim miejscu wymieniany jest szef holenderskiego rządu Jan Peter Balkenende.

Natomiast szanse na objęcie stanowiska wysokiego przedstawiciela ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa wydają się mieć: szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt i były premier Włoch Massimo D'Alema. (bea)

© 2003-2010 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top