Reklama
Badania przytoczone przez Parlament Europejski wskazują na mechanizm błędnego koła: kobiety są słabiej reprezentowane w sferze politycznej, co u przedstawicielek tej samej płci zmniejsza zainteresowanie polityką. Posłowie chcą zaktywizować milczące dotąd kobiety. Deputowanym szczególnie zależy na tym, by więcej pań zagłosowało w wyborach do Parlamentu w 2014 roku.
Według socjologów biorących udział w spotkaniu panelowym w Parlamencie Europejskim, kobiety, które deklarowały mniejsze niż mężczyźni zainteresowanie sprawami Unii Europejskiej i twierdziły, iż są na ten temat słabiej poinformowane, zwykle podzielały też mniej korzystny obraz samej Unii.
Według analiz statystycznych przeprowadzonych przed wyborami w 2009 roku i zaraz po nich, oraz badań jakościowych w każdym państwie członkowskim w grupie kobiet w wieku od 30 do 55 lat, kobiety mają niższy poziom bezpieczeństwa ekonomicznego niż mężczyźni, są dotknięte wyższą stopą bezrobocia i bardziej prawdopodobne, że czerpią dochody z pracy tymczasowej. Kobiety podzielają również przekonanie, że nierówność płci jest zjawiskiem powszechnym i że UE ma do odegrania rolę w rozwiązaniu tego problemu.
Susan Balducci z Uniwersytetu w Exeter przedstawiła opracowanie, z którego wynika, iż w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego, w czerwcu 2009 roku, kobiety stanowiły 35 procent ogółu kandydatów. Wśród 736 posłów tylko trzydzieści pięć procent stanowią kobiety. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w mediach: działalności posłanek poświęcono jedynie 19 procent miejsca na łamach prasy i czasu antenowego. (tmw)










