Reklama
Według francuskiego dziennika „Le Monde”, na który powołują się polskie media, prezydent Francji Nicolas Sarkozy, któremu bardzo zależy na sukcesie kończącej się właśnie francuskiej prezydencji, ustąpił Polsce w kwestii zapisów paktu klimatyczno-energetycznego. Ma nadzieję, że dzięki temu, uda się przyjąć ten dokument podczas czwartkowo-piątkowego szczytu w Brukseli.
Polska, której gospodarka zależna jest od węgla, sprzeciwiała się obowiązkowi płacenia za 100 proc. emisji CO2 już od 2013 roku, jak chciała KE.
"Le Monde" podał, że ustępstwo dotyczy proponowanego przez Komisję Europejską mechanizmu solidarności. Polega on na tym, by - do 2020 r. - bogatsze państwa UE oddawały część swoich praw do emisji CO2 krajom biedniejszym. W propozycji KE bogatsze państwa UE miały oddawać 10 proc. praw do emisji CO2 państwom o niższym PKB, natomiast Sarkozy miał zaproponować 12 proc.
Zdaniem francuskiego dziennika, taka decyzja zapadła na sobotnim spotkaniu Sarkozy`ego z przywódcami Polski i ośmiu innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej w Gdańsku.
Po gdańskim spotkaniu polskie media informowały jedynie, że prezydencja francuska zaproponowała, by państwa, których energetyka zależna jest od węgla, mogły swoim elektrowniom rozłożyć w czasie dojście do kupowania wszystkich uprawnień do emisji CO2.
Nowa propozycja mówi o roku 2020, a nie – jak proponowała wcześniej KE – o 2013.
Nie wiadomo jednak jak zareagują na te zmiany inne kraje UE. Kanclerz Niemiec Angela Merkel już zapowiedziała, że będzie chronić krajowy przemysł poważnie zagrożony recesją.
W środę wieczorem media elektroniczne podały, powołując się na informacje Polskiej Agencji Prasowej, że w ramach negocjacji nad pakietem, właśnie Niemcy i Polska wspólnie przygotowują projekt funduszu solidarności energetycznej UE o wartości 40-50 mld euro.
W ocenie szefa MSZ Radosława Sikorskiego, porozumienie ws. pakietu klimatyczno-energetycznego byłoby "fenomenalnym sukcesem". Po spotkaniu z szefem ukraińskiego MSZ Wołodymyrem Ohryzkiem polski minister powiedział, jeśli się to nie uda, to prace będą trwały dalej i apelował do mediów o „niewytwarzanie jakiejś nadmiernej ekscytacji wokół twardych terminów”.
Główne założenia unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego, to redukcja emisji CO2 do 2020 roku o 20 proc., zwiększenie zużycia energii ze źródeł odnawialnych do 20 proc. i obniżenie konsumpcji energii o 20 proc.
Na rozpoczynającym się w czwartek szczycie UE przywódcy krajów członkowskich spodziewają się usłyszeć od irlandzkiego premiera Briana Cowena, kiedy i na jakich warunkach jego kraj powtórzy referendum w sprawie Traktatu z Lizbony.
Irlandia jest bowiem jedynym krajem Unii, którego konstytucja wymaga ratyfikacji tego typu traktatów w drodze referendum. Tymczasem w głosowaniu w czerwcu tego roku, ponad połowa Irlandczyków opowiedziała się przeciwko ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.
Dotychczas parlamentarną procedurę ratyfikacji zakończyło 25 z 27 państw członkowskich. W Polsce i Niemczech brakuje jeszcze podpisów prezydentów tych krajów na dokumentach ratyfikacyjnych. Natomiast Czechy i Irlandia mają procedurę wciąż przed sobą. Czeski parlament przełożył ostatnio debatę nad traktatem na początek lutego. Po to, by unijny traktat wszedł w życie musza go przyjąć wszystkie państwa członkowskie Unii.
Prezydent Czech Vaclav Klaus i prezydent Lech Kaczyński są oceniani jako najwięksi sceptycy wobec Traktatu Lizbońskiego. Polski prezydent wielokrotnie podkreślał, że nie podpisze się pod ratyfikacją, dopóki nie zgodzą się na niego Irlandczycy.
Na rozpoczynający się w czwartek szczyt UE wybierają się zarówno polski prezydent, jak i premier. Nie polecą jednak razem, bo prezydent leci samolotem rządowym, a premier - rejsowym.
Obie strony zapewniały wcześniej, że tym razem nie dojdzie do sporu ani o samolot, ani o "krzesła". W październiku wybuchł bowiem ostry spór o skład polskiej delegacji, gdy i premier i prezydent uważał, że musi reprezentować kraj.
Spór miała rozstrzygnąć ustawa kompetencyjna. Według projektu tej ustawy autorstwa Platformy Obywatelskiej, do którego w środę dotarła TVP INFO, wszystkie stanowiska Polski na unijne szczyty i na spotkania ministrów Unii Europejskiej, będzie przygotowywał rząd, a prezydent będzie mógł uczestniczyć w posiedzeniach Rady Europejskiej tylko na wniosek premiera i za zgodą rządu. (bea)











