Reklama
„Barroso opowiada się za kontynuowaniem dotychczasowej polityki i zachowaniem spoistości Europy, czego unia w najbliższych latach będzie potrzebować”, stwierdził w rozmowie z agencją DPA Peter Hintze, sekretarz stanuw niemieckim Ministerstwie Finansów.
Były portugalski premier Barroso objął to stanowisko w Komisji Europejskiej 1 listopada 2004 roku. Jego kadencja upływa z końcem października 2009.
W 2004 Barroso nie był raczej dla unijnych szefów państw i rządów kandydatem pierwszego wyboru. Był raczej kompromisem możliwym do zaakceptowania zarówno przez przewodniczących frakcji lewicowych jak i liberalnych, po tym jak odrzucili oni kandydatów konserwatywnych - luksemburskiego premiera Jeana Claude’a Junckera i jego holenderskiego kolegę z urzędu Jana Petera Balkenendena.
Przedwczorajsza decyzja w sprawie Barroso została podjęta tuż przed rozpoczęciem szczytu UE, na którym unijni przywódcy spotkali się, by omówić środki mające zaradzić – jak to nazwał sam Barroso – „największemu kryzysowi od czasów Wielkiej Depresji” w latach 30 minionego wieku.
Przewodniczący komisji zasygnalizował już wcześniej swoją gotowość do pozostania na stanowisku. Jednak mimo przedwczorajszej decyzji Barroso nadal jednak nie może być pewny ponownego wyboru, ponieważ o tym czy pozostanie on na czele komisji w kolejnej kadencji współdecydować będą wszystkie 27 państw UE.
Jego szanse wyglądają jednak lepiej niż w 2004 roku, ponieważ kilka dużych państw UE, jak Francja, Niemcy i Włochy mają obecnie konserwatywne rządy. Wydaje się pewne, że kolejny szef komisji znów będzie konserwatystą, gdyż kandydat musi otrzymać poparcie Parlamentu Europejskiego, w którym centroprawicowa frakcja EVP-ED dysponuje znaczącą większością. Według aktualnych sondaży centroprawica utrzyma przewagę w Europarlamencie także po wyborach w 2009 roku.
Wybory nowego szefa komisji odbywają się zwykle równocześnie z wyborem szefa Parlamentu Europejskiego oraz wysokiego przedstawiciela US ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Jeśli Traktat Lizboński zostanie do tego czasu przyjęty, zostanie wprowadzone nowe stanowisko stałego szefa Rady UE – potocznie zwanym unijnym prezydentem.
Sposób wyboru tego ostatniego ma zostać przedyskutowany na szczycie UE w grudniu. Możliwe jest jednak, że dyskusja ta zostanie przesunięta, ponieważ po odrzuceniu umowy przez Irlandczyków w czerwcowym referendum, nadal nieznany jest dalszy los traktatu.
Irlandzki premier Brian Cowen stwierdził, że do kolejnego szczytu UE w grudniu opracuje nowy plan, który ma umożliwić wyjście z patowej sytuacji. (tmw) 











