Reklama
Nowe unijne regulacje zakazują m.in. politykom zwracania się do kobiet za pomocą sformułowań określających ich stan cywilny. Według pomysłodawców zakazu, są one zbyt seksistowskie, a chodzi o tworzenie języka „płciowo” neutralnego. Wyklucza to zarówno francuskie „madame” i „mademoiselle”, niemieckie „frau” i „fraulein”, jak i hiszpańskie: „seniorę” i „senioritę”
W zamian – pisze gazeta - do kobiet należy się zwracać po imieniu.
Nowe zasady odnoszą się nie tylko do polityków, ale dotyczą również przedstawicieli wielu zawodów. I tak np. nie można już używać słowa stewardesa, tylko opiekun lotu ani policjant czy policjantka, tylko funkcjonariusz policji.
Szkocki poseł do Parlamentu Europejskiego Struan Stevenson uznał, że "polityczna poprawność została doprowadzona do szaleństwa".
„To jest naprawdę śmieszne. Spotkaliśmy się już z instytucjami UE dyktującymi kształt bananów, ale teraz wydają się zdeterminowani, aby powiedzieć nam, które słowa mamy prawo do wykorzystania w naszym ojczystym języku” – cytuje Onet za "Daily Mail" słowa Stevensona. (bea)










