Reklama
Tusk – który prowadzi ze wszystkimi we wszystkich sondażach przedwyborczych - poinformował niespodziewanie w czwartek, że nie wystartuje w tegorocznych wyborach prezydenckich.
”Nie chcę uczestniczyć w wyścigu, którego celem jest pałac i zaszczyt, ja chcę uczestniczyć w batalii, której celem jest cywilizacyjny postęp” - oświadczył Tusk. po przedstawieniu najnowszych wyników finansowe Polski. Wynika z nich, że polska gospodarka w dalszym ciągu utrzymuje się na pierwszym miejscu w Europie. "1,7 na plusie" - chwalił rząd premier.
„Rząd musi być jak skała, jak trwały fundament, w sytuacji, w której emocje targać będą politykami, kandydatami, partiami politycznymi” - wyjaśniał szef rządu nawiązując do jesiennych wyborów prezydenckich i – nieco późniejszych - samorządowych.
Tusk zapowiedział, że zamierza być dalej szefem rządu i co równie ważne - szefem PO. „Uważam, że jest to scenariusz dobry dla Polski” - ocenił premier.
Szef PE Jerzy Buzek – który w ostatnim sondażu zajął drugie miejsce, wyprzedając zarówno szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego, jak i zajmującego kolejne miejsce marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego – powtórzył w czwartek w Brukseli, że również on na pewno nie będzie kandydatem na prezydenta. Jak wyjaśniał, chce zakończyć swoją misję jako przewodniczący PE i europarlamentarzysta, zgodnie z oczekiwaniami wyborców, którzy na niego głosowali.
„Oni głosowali na to, żebym był przez pięć lat w Parlamencie Europejskim, a nie zmieniał decyzji po pół roku. To w ogóle nie wchodzi w rachubę. To byłoby także nie do wytłumaczenia w Unii Europejskiej. Tak samo, jak - moim zdaniem - pan premier podjął naturalną i właściwą decyzję, że zostaje nadal premierem, a nie startuje w wyborach prezydenckich, tak ja podejmuję zupełnie naturalną decyzję i pozostaję przewodniczącym Parlamentu Europejskiego" – cytują media elektroniczne za PAP wypowiedź Buzka. Dopytywany przez dziennikarzy zapewnił, że jest to jego "ostateczna decyzja".
Według Buzka Platforma Obywatelska nie będzie miała problemów ze znalezieniem kandydata na stanowisko prezydenta. "To jest partia, która ma duże poparcie i każdy kto będzie startował z ramienia tej partii ma ogromne szanse, by zostać prezydentem" – powiedział szef PE.
Dotychczas swoje kandydatury w wyborach prezydenckich zgłosili dwaj kandydaci lewicy: Jerzy Szmajdziński (SLD) i Tomasz Nałęcz (Partia Demokratyczna z SdPl) oraz Andrzej Olechowski, jako kandydat niezależny. (bea)











