Reklama
Gazeta podkreśla, że jest to na razie tylko polityczna decyzja, a jego oficjalna nominacja jeszcze przed wakacjami wciąż jest otwarta. Kandydatura na szefa KE wymaga bowiem akceptacji Parlamentu Europejskiego, a tam Portugalczyk ma wielu wrogów – przede wszystkim wśród zielonych, ale również wśród członków drugiej co do wielkości frakcji socjalistów, a także wśród liberałów.
Właśnie dlatego unijni przywódcy nie zdecydowali się na formalne mianowanie obecnego szefa KE na drugą kadencję.
Według francusko-niemieckiej propozycji, popartej przez czeskie przewodnictwo w UE - o której poinformowała PAP - we wnioskach końcowych ze szczytu Barroso ma zostać wskazany z imienia i nazwiska jako pozostający "do dyspozycji na drugi mandat w KE".
Przywódcy "27" maja też w nich wezwać prezydencję do "wysondowania liderów politycznych nowo wybranego Parlamentu Europejskiego". I "jeśli PE będzie gotów głosować już na lipcowej sesji, to przewodnictwo ma sformalizować decyzję (o wyborze Barroso)" i wysłać do PE formalny wniosek w sprawie głosowania.
Unijny szczyt debatował w nocy nad gwarancjami dla Irlandii, które pozwolą obywatelom tego państwa zagłosować na „tak” w ponownym – planowanym na jesieni – referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. (bea)










