Reklama
BEUC podała w poniedziałek (6 października) w komunikacie, że obecny system oznakowania polegający na podziale na klasy wydajności energetycznej od A do G jest konsumentom dobrze znany i nie ma potrzeby zastępować go innym, w dodatku skomplikowanym systemem.
Zaproponowane zmiany są jednym z działań przewidzianych przez unijną dyrektywę ramową z 2005 roku w sprawie ekologicznego projektowania produktów zasilanych energią elektryczną. Celem tej dyrektywy jest zmniejszenie zużycia energii przez wszystkie urządzenia elektryczne.
Parlament Europejski pracuje obecnie nad poszerzeniem zakresu dyrektywy o nowe grupy produktów. Ostatnio na liście urządzeń podlegających regulacjom znalazły się urządzenia oświetleniowe oraz dekodery telewizji cyfrowej. Z tego powodu komisja postanowiła przedstawić nową klasyfikację i projekty oznaczeń.
Przed spotkaniem przedstawicieli zainteresowanych stron, które ma się odbyć 16 października, BEUC przejrzała dokumenty w tej sprawie i wyraziła obawy, że niektóre wzory oznaczeń mogą dezorientować konsumentów.
Z badań przeprowadzonych w niektórych państwach członkowskich UE wynika, że system oznaczeń od A do G jest łatwy do zrozumienia i mógłby z powodzeniem być nadal stosowany.
Sylvia Maurer z BEUC stwierdziła, że jednoznaczny system oznakowań od A do G powinien być nadal używany do oznaczenia wszystkich dóbr konsumpcyjnych wymienionych w dyrektywie z 2005 roku, łącznie z nowymi grupami produktów jak telewizory.
Aby wzmocnić swoje argumenty w tej sprawie BEUC przeprowadziło wspólnie z instytutem Ipsos MORI badania empiryczne w siedmiu państwach członkowskich: Danii, Francji, Holandii, Niemczech, Polsce, Wielkiej Brytanii i Włoszech.
Badania wykazały, że znajomość dotychczasowego systemu oznakowania klasy energetycznej urządzeń jest bardzo wysoka (81 do 95 proc). Konsumenci uczestniczący w badaniu mogli ocenić trzy różne wzory oznaczeń. Wskazywali jednak na aktualny system oznaczeń od A do G jako najbardziej zrozumiały. (tmw)











