Reklama
"Europa ucierpiała z powodu tchórzostwa wielu z nas. Chcieliśmy przerzucać na Europę koszty tego, czego poszczególne rządy nie chciały przyjąć na siebie" - ocenił.
"Wszyscy ponosimy odpowiedzialność za wydobycie Europy z kryzysu" – powiedział Sarkozy podkreślając konieczność jedności całej „27” w chwili tak poważnego zagrożenia. Dodał, że Traktat Lizboński "był i nadal pozostaje odzwierciedleniem kompromisu, którego wszyscy sobie życzą". Zapowiedział też ścisłą współpracę francuskiej prezydencji z Komisją Europejską.
Prezydent Francji przyznał także, że wybiera się do Irlandii 21 lipca, ale zastrzegł, że w żadnym razie nie zamierza wywierać nacisku na rząd tego państwa.
Zwrócił jednak uwagę na konieczność jak najszybszego znalezienia wyjścia z impasu."Musimy powiedzieć naszym obywatelom czy przyszłoroczne wybory do PE odbędą się na podstawie Traktatu Lizbońskiego czy Nicejskiego” - powiedział Sarkozy. Podkreślił przy tym, że nie ma mowy ani o nowej Konferencji Międzyrządowej, ani o nowym traktacie. Mimo to wyraził nadzieję na porozumienie z rządem Irlandii “w październiku lub grudniu”.
Prezydent Francji ostrzegł także, że dalsze rozszerzenie UE nie będzie możliwe bez Traktatu z Lizbony i reform instytucjonalnych. „Jeśli zostaniemy z Traktatem z Nicei, to znaczy ze zostaniemy Unią 27 państw” – oświadczył.
Dodał, że „kraje, które najbardziej chcą rozszerzenia UE nie mogą mówić: + nie chcemy Traktatu Lizbońskiego, ale chcemy rozszerzenia+”. „To nie jest szantaż, bo my w Unii nie szantażujemy” – zastrzegł Sarkozy. Nie wykluczył jednak możliwości utworzenia Unii różnych prędkości, ale – jak podkreślił - będzie to rozwiązanie ostateczne. Zwrócił jednak uwagę, że "Europa drogo zapłaciła za podziały, za wstydliwy mur, za dyktatury narzucone 80 milionom Europejczyków, dlatego zastanawiajmy się najpierw zanim kogoś zostawimy z tyłu".
Przedstawiając priorytety francuskiego przewodnictwa - którymi są: energia i klimat; polityka imigracyjna i obronna oraz Wspólna Polityka Rolna - Sarkozy przyznał, że obywatele UE mają prawo oczekiwać od Unii ochrony, ale – jak podkreślił – w żadnym razie nie mogą oczekiwać protekcjonizmu.
Jednym z głównych zadań Francji w czasie jej przewodnictwa w UE jest wprowadzenie zmian w unijnych regulacjach dotyczących imigracji. "Czy jest zasadne, aby każdy kraj na swój sposób definiował politykę imigracyjną?" - pytał Sarkozy w PE. Według niego, jedynym sposobem rozwiązania tego problemu jest wypracowanie wspólnej polityki imigracyjnej UE.
Francuski prezydent przypomniał także, że jego kraj otworzył swój rynek pracy dla obywateli nowych państw członkowskich. "Nie była to dla nas łatwa decyzja. Nie podobała mi się polemika o polskim hydrauliku, która tylko zaszkodziła mojemu krajowi, i na której ucierpiał wizerunek Unii Europejskiej" – powiedział.
Przedstawiając kolejne zadanie przewodnictwa Francji w UE Sarkozy zwrócił uwagę, że wokół polityki obronnej UE narosło wiele nieporozumień. "Jak Europa ma stać się potęgą polityczną, jeśli nie będzie w stanie się bronić lub rozwiązywać problemy i zapewnić wypełnianie Europejskich decyzji, na przykład w Kosowie?" - pytał Sarkozy. W jego ocenie, unijne siły obronne nie będą pozostawać w sprzeczności z NATO.
Mówiąc o innym priorytecie - przedstawionym przez KE pakiecie energetyczno-klimatycznym - prezydent Francji uznał, że wdrożenie tych propozycji jest kwestią równowagi ekologicznej na świecie i zaapelował o przyjęcie dokumentu w czasie półrocza francuskiej prezydencji. "Pakiet jest wymagający, trudny, ale jeśli każde państwo zacznie renegocjować ten element, który jest dla niego trudny, to nigdy nie dojdziemy do porozumienia" - ostrzegł.
„Jesteśmy ostatnią generacją, która może zapobiec katastrofie” – podkreślił. Zwrócił się przy tym do państw członkowskich, by dały w tej dziedzinie przykład światu, a także, by znalazły rozwiązanie dla nowych państw członkowskich, które uznały propozycje KE dotyczące ograniczenia emisji dwutlenku węgla za niesprawiedliwe.
W związku z planowaną reformą Wspólnej Polityki Rolnej prezydent Francji przeciwstawił się żądaniom zmniejszenia europejskiej produkcji rolno-spożywczej Według niego, jest to przeciwne zdrowemu rozsądkowi, skoro już dziś na naszym globie panuje głód, a do 2050 roku ludność świata ma wzrosnąć - jak się szacuje - do 9 mld (obecnie liczy ok. 6, 5 mld.). Sarkozy zastanawiał się również czy sensowne jest narzucanie unijnym rolnikom zasad bezpieczeństwa żywności, skoro na teren UE i tak trafia mięso z importu, które nie podlega tym zasadom.
W swoim wystąpieniu w PE Sarkozy wielokrotnie wymieniał Polskę i podkreślał obowiązek politycznej, a także moralnej odpowiedzialności każdego kraju za własne, wcześniej podjęte decyzje w sprawie nowego traktatu UE. Zaapelował do państw członkowskich, które nie zgadzają się z tym, że Traktat Lizboński jest „kompromisem, którego „wszyscy sobie życzą”, żeby ujawniły swoje stanowisko tak, jak zrobił to prezydent Lech Kaczyński.
"Powiedziałem Panu Prezydentowi Polski, że skoro podpisał Traktat z Lizbony, to powinien honorować swoje słowo. To nie jest kwestia polityczna, to kwestia etyczna" – poinformował europarlamentarzystów.
"Prezydent Kaczyński jest osobą, którą szanuję i do której mam zaufanie, ale w Europie, jeżeli ktoś się pod czymś podpisuje, a później nie szanuje tego podpisu, to nie może być już mowy o Europie, o negocjacjach. Jeśli któryś z nas podpisuje się w imieniu swojego kraju, to to zobowiązanie musi obowiązywać również w tym kraju. Polska jest krajem, który jest nam bardzo potrzebny, ale jednocześnie wszyscy muszą wywiązywać się z raz danego słowa" - uważa Sarkozy.
"Dziękuję Polsce za zaangażowanie na ścieżce europejskiej. Polska jest jednym z sześciu największych krajów Europejskich, dlatego powiedziałem prezydentowi Kaczyńskiemu, że potrzebny jest nam jego podpis, bo Polska to nie jest jakikolwiek kraj europejski, to jest kraj bardzo ważny, prawdziwy symbol, a kryzys instytucjonalny trzeba ograniczyć do wyłącznej kwestii Irlandii" - stwierdził francuski prezydent.
Odpowiadając natomiast na krytykę niektórych członków PE, kwestionujących zapowiedziany przez niego udział w ceremonii otwarcia olimpiady w Pekinie, Sarkozy poinformował, że konsultował swoją decyzję z unijnymi przywódcami i otrzymał ich jednogłośne poparcie. Wyjaśniał, że – jego zdaniem – nie powinno się upokarzać Chin, ani psuć stosunki z przywódcami tego kraju w sytuacji, w której Europa potrzebuje współpracy z Chinami w rozwiązywaniu wielu międzynarodowych problemów takich, jak np. sytuacja w Darfurze czy Iranie.(b)










