Reklama
Biuro Parlamentu Europejskiego w Bukareszcie wskazuje, że według danych Eurobarometru z kwietnia frekwencja w eurowyborach może wynieść w Rumunii 34 proc., co odpowiada europejskiej średniej.
Przeciętna frekwencja w wyborach w 2004, które odbyły się wówczas 25 krajach, wyniosła wówczas 45,6 proc.
Socjaldemokratyczna poseł Gabriela Cretu, posiadająca wykształcenie socjologiczne, wyraziła swoje zdanie na temat niskiej frekwencji. Według niej problemem jest mobilizacja a nie brak zainteresowania wyborami.
Cretu uważa, że wielu wyborców nie pójdzie głosować, ponieważ postrzegają kampanię do europarlamentu jako próbę odwrócenia uwagi od wyborów prezydenckich. Pokreśliła równocześnie, że podczas gdy rośnie zainteresowanie kampanią prezydencką, maleje zainteresowanie eurowyborami.
Mimo to Cretu ostrzegła przed twierdzeniami, że frekwencja w eurowyborach będzie niska, ponieważ wyborcy mogą się w ten sposób oswoić z ideą nieuczestniczenia w wyborach.
Liberalna eurodeputowana Renate Weber, która ubiega się o ponowny wybór przyznała, że odsetek osób nieuczestniczących w wyborach może być wysoki. Jej zdaniem problem ten można rozwiązać poprzez odpowiednie informowanie, jak i poprzez aktywność eurodeputowanych podczas ich kadencji. Jeśli ktoś przez pięć lat nie potrafi przekonać kogoś do siebie, jak może to zrobić w trakcie kampanii wyborczej, stwierdził Weber.
Weber potwierdziła, że kampania przed eurowyborami została odsunięta w cień przez kampanię prezydencką.
Bukareszt chce komisarza odpowiedzialnego za ważny sektor
Rumuńska prasa poinformowała, że Basescu poprosił Francuzów o pomoc w otrzymaniu w nowej komisji ważnego zakresu odpowiedzialności. Basescu został przyjęty przez premiera Francji Nicolasa Sarkozy’ego 20 maja w Pałacu Elizejskim.
Podczas rozmowy politycy omówili prośbę Rumunii o możliwość przejęcia w nowej komisji ważnego zakresu odpowiedzialności. Rozmawiali także o drugiej prośbie Rumunii, by w Bukareszcie umieszczono siedzibę jakiejś ważnej unijnej instytucji. (tmw)










