Reklama
“Całkowicie błędne” jest założenie, jakoby Europejczycy byli przeciwni Unii Europejskiej, twierdzi profesor Reynié, autor książki „European opinion in 2008”, która ukazała się w marcu. Przeciwnie, doceniają projekt europejski jako “korzystny instrument, ulepszający ich życie i zmniejszający problemy”. Czują się jednak „obywatelami swojego narodu lub regionu a nie Europejczykami”, dlatego decydującym europejskim planom politycznym grozi niepowodzenie.
Reynié jest zdania, że pomimo jednoznacznych wniosków, jakie wypływają z licznych badań Eurobarometru, z których wynika, że zapotrzebowanie na „konkretną Europę” rośnie, „rządy narodowe i Europa same sobie z tej potrzeby nie zdają sprawy”. Jedyną odpowiedzią jest prowadzona bardzo poważnie a przy tym dość naiwna pro-europejska polityka komunikacyjna - jak gdyby zachwyt Europą był wystarczającym powodem tłumaczącym członkostwo we wspólnocie europejskiej, stwierdził profesor Reynié.
Ponadto Reynié nie może zrozumieć uproszczonej zależności, jaką tworzy się pomiędzy irlandzkim referendum a poglądami Europejczyków. „Gdy [Irlandczycy] głosowali, powiedzieli ,nie’ tekstowi traktatu i rządowi, a nie Europie”, powiedział profesor. „Fakt, iż połowa irlandzkich wyborców wstrzymała się od głosowania, nie oznacza, że Europejczycy nie mają poglądów na temat Europy”. Poza tym ”80 proc. Irlandczyków, którzy głosowali przeciwko traktatowi, czuje swoją przynależność do UE”, wyjaśnił profesor Reynié.
W końcu też Europejczycy obawiają się dziś globalizacji i chcą, aby unia „ingerowała w ściśle określonych dziedzinach w taki sposób, by poprawić ich warunki życia”. To odzwierciedla potrzebę obywateli, „by otrzymać zabezpieczenie, wsparcie a nawet ochronę”.
Zdaniem profesora Reynié ta silna potrzeba ochrony wśród obywateli „musi być zaakceptowana i uznana”. „Zadaniem rządów narodowych i UE jest jednak wytłumaczenie, że ochrona jest możliwa bez sięgania po protekcjonizm”, konkluduje profesor Reynié.
Rzeczywiście prezydent Francji Nikolas Sarkozy stwierdził pod adresem Słowenii, od której 1 lipca Francja przejęła 6-miesięczne przewodnictwo unijne, że projekt europejski będzie znajdował się w niebezpieczeństwie, tak długo jak długo Europejczycy nie będą chronieni. Polityka nie może bać się słowa „ochrona”, podkreślił Sarkozy. Przyznał też, że coś jest z unią nie w porządku i że podczas budowy Europy popełniono błędy. (t)











