Reklama
W ten sposób Polska chce przeciwdziałać podziałowi wspólnoty na Europy różnych szybkości. Polski rząd zamierza stanowczo domagać się zachowania jedności Unii Europejskiej. Tusk podkreślił, że pakt fiskalny nie może doprowadzić do trwałego podziału UE na dwa kluby: euro i reszta. "Kluczowe jest dzisiaj - i o to będzie toczył się bój - czy spotkania krajów tylko strefy euro będą czymś rzadkim, nadzwyczajnym i poświęconym bardzo specyficznym problemom w strefie euro - wtedy możemy rozważyć akceptację dla tego formatu, czy też te spotkania strefy euro będą główną zasadą działania paktu fiskalnego - na to naszej zgody nie będzie. Wtedy naszego podpisu pod paktem nie będzie", cytuje premiera Polska Agencja Prasowa.
Tusk podkreślił, że wszystkie państwa UE, które podpiszą umowę muszą mieć prawo do współdecydowania o dalszych losach paktu. "Jeśli ocenimy, że ostateczne propozycje nie gwarantują nam wpływu na decyzje, nie podpiszemy tego paktu i o tym poinformowałem wszystkich zainteresowanych", wyjaśnił polski premier. Takie stanowisko na szczyt, na którym 30 stycznia uzgodniony ma być pakt fiskalny czyli umowa "Stabilności, koordynacji i zarządzaniu w Unii Gospodarczej i Monetarnej", przyjął w czwartek rząd. Premier w czwartek przedstawił stanowisko polskiego rządu przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jose Barroso i kanclerz Niemiec Angeli Merkel.
Przeciwko podpisaniu umowy o pakcie fiskalnym wypowiedział się także szef Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Były premier powiedział w czwartek na konferencji prasowej, że jego zdaniem pakt fiskalny "w najmniejszym stopniu" się Polsce nie opłaca „ze względów ekonomicznych - musimy za to płacić, oraz ze względów politycznych - nawet gdybyśmy byli dopuszczeni jako obserwatorzy, to jest to bardzo słaba pozycja Polski”. Kaczyński nawoływał do powrotu do procedur z Traktatu Lizbońskiego, żeby „Unia Europejska znów zaczęła działać jako całość w ramach obowiązujących procedur”. Według szefa PiS zamiast tego „wprowadza się jakieś instytucje, które tak naprawdę służą wyłącznie najsilniejszym”.
Źródła zbliżone do rządu w Berlinie poinformowały w czwartek, że Berlin jest przekonany, iż w poniedziałek na nieformalnym szczycie UE w Brukseli dojdzie do kompromisu w sprawie udziału państw spoza eurolandu w szczytach strefy wspólnej waluty w charakterze obserwatorów.
Ostatnia, piąta już wersja umowy zakłada co prawda możliwość udziału w szczytach euro państwom spoza strefy „przynajmniej raz w roku", jednak wyłącznie "na zaproszenie przewodniczącego szczytów euro" i tylko wtedy, "kiedy uzna to za stosowne”. Ponadto w spotkaniach tych będą mogły uczestniczyć tylko te państwa spoza strefy euro, które nie tylko ratyfikują nową umowę, ale też zadeklarują, że wdrożą przynajmniej część jej zapisów jeszcze przed przyjęciem wspólnej waluty. Tymczasem minister finansów Jacek Rostowski powiedział w grudniu, że Polska nie planuje przyjęcia tych zasad przed wejściem do strefy euro.
Postulat Polski dotyczący umożliwienia państwom spoza eurogrupy uczestniczenia w jej szczytach poparły zarówno Komisja Europejska, jak i Parlament Europejski. Zdecydowanie przeciwne takiemu rozwiązaniu są jednak Francja, Belgia i Estonia.
Pakt fiskalny ma być umową międzyrządową, zawartą przez państwa strefy euro i te państwa UE, które chcą do niej przystąpić. Decyzja taka zapadła w grudniu zeszłego roku na szczycie UE, ponieważ Wielka Brytania zablokowała formę unijnego traktatu, który obejmowałby całą Unię. (tmw)











