Reklama
Ma to pomóc rządowi w Dublinie przekonać Irlandczyków do poparcia Traktatu z Lizbony w ponownym referendum ratyfikacyjnym, które premier Irlandii Brian Cowen zapowiedział na październik.
Irlandczycy obawiali się bowiem, że po wejściu w życie Traktatu UE będzie mogła ingerować w przepisy dotyczące aborcji, a ich kraj może być zmuszony do uczestniczenia w unijnych misjach wojskowych. Niepokój budziła także wizja harmonizacji podatków, co zmniejszyłoby konkurencyjność Irlandii wynikającą z niskich stawek dla przedsiębiorstw.
Jeden z warunków jaki stawiała Irlandia - utrzymanie zasady, że każdy kraj będzie mieć w KE stałego komisarza - został spełniony już w zeszłym roku (na grudniowym szczycie). Od tego bowiem Dublin uzależniał zorganizowanie powtórnego referendum ratyfikacyjnego i to w terminie umożliwiającym wejście Traktatu w życie do końca 2009 roku.
Tuż po zakończeniu szczytu UE w Brukseli Cowen zapowiedział, że rząd Irlandii już w przyszłym tygodniu podejmie z jego rekomendacji decyzję w sprawie zwołania referendum. "Myślę, że zorganizujemy referendum na początku października" - poinformował na konferencji prasowej.
Według wprost.pl, które powołuje się na irlandzkich dziennikarzy, może to być drugi października, bo wtedy wypada piątek - dzień w którym Irlandia zwykle organizuje wybory i referenda.
Unijni przywódcy uzgodnili, że Irlandia otrzyma protokół - o wartości prawnej równej traktatom - w którym znajdą się wszystkie gwarancje, jakich żądała. "Daliśmy Irlandii wszystko, czego chciała, by miała jak najlepsze warunki do przeprowadzenia drugiego referendum" - powiedział przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso po zakończeniu obrad szczytu. Dodał, że bardzo się z tego cieszy i wyraził optymizm co do wyniku jesiennego głosowania.
Szefowie państw i rządów „27” zgodzili się przyjąć w polityce obronnej gwarancje potwierdzające prawo Irlandii do suwerennego stanowienia o tym, czy chce uczestniczyć w polityce obronnej i bezpieczeństwa Unii i jej konkretnych misjach. W kwestiach etycznych przewidują, że Karta Praw Podstawowych ani unijna polityka dotycząca spraw wewnętrznych i sprawiedliwości nie wpływają na irlandzką konstytucję w kwestiach rodzinnych. W polityce podatkowej gwarancje potwierdzają, że Traktat z Lizbony nie daje UE żadnych nowych kompetencji w kwestiach podatkowych. W formie aneksu do wniosków ze szczytu przyjęta też została deklaracja w sprawie praw pracowniczych i socjalnych.
Polska poparła na szczycie gwarancje dla Irlandii, a premier Donald Tusk wyraził przekonanie, że nie zakłócą one zakończenia procesu ratyfikacji Traktatu w Polsce, do czego brakuje jedynie podpisu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Powtórzył, że Polska opowiada się za wejściem w życie nowego traktatu. "Jesteśmy zwolennikami wprowadzenia w życie Traktatu Lizbońskiego. Dlatego starania całej UE, aby w Irlandii doszło do (...) referendum, w którym zwolennicy traktatu wygrają, było warte różnych zabiegów” - powiedział na konferencji prasowej Tusk. Dodał, że te gwarancje w żaden sposób nie ograniczają ani nie naruszają polskich interesów.
Zastrzegł jednak, że nie wie czy tego samego zdania będzie prezydent Lech Kaczyński, który "ma w ręku długopis”. Powiedział natomiast, że zarówno on, jak i prezydent uważają, że co prawda „ różne zapisy mogą nam się różnie podobać, ale z całą pewnością Polska nie będzie blokować takiego pomysłu, który zachęci Irlandczyków do głosowania na +tak+" .
Negocjacje w sprawie gwarancji prawnych dla Irlandii zdominowały piątkowe obrady szczytu. Najwięcej zastrzeżeń w tej sprawie miała Wielka Brytania, bo słaby rząd Gordona Browna boi się, że zmiany w zapisach Traktatu Lizbońskiego mogą stać się pretekstem dla przeciwników tego dokumentu do podjęcia debaty na jego temat To z kolei wzmocniłoby żądania konserwatystów, by rozpisać referendum - w Wielkiej Brytanii ratyfikację przeprowadzono drogą parlamentarną - które grozi odrzuceniem traktatu w tym kraju.
Dlatego ustalono, że gwarancje – mimo, że Irlandia tego się domagała - nie będą dołączone do Traktatu z Lizbony w formie protokołu. To bowiem wymagałoby powtórzenia procesu ratyfikacyjnego Traktatu w krajach, gdzie został on już zakończony.
Zostały one zapisane jako decyzja UE, która zacznie obowiązywać z dniem wejścia w życie Traktatu. Dublin zyskał jednak zapewnienie, że w przyszłości te gwarancje będą przyjęte w formie protokołu do pierwszego nowego unijnego traktatu, czyli traktatu akcesyjnego najprawdopodobniej Chorwacji lub Islandii.
Rp.pl zwraca uwagę, że w ten sposób przeciwnikom traktatu, którzy mogą znaleźć się w przyszłym roku u władzy w Wielkiej Brytanii czy Czechach, trudniej będzie zablokować ratyfikację. Są oni bowiem jednocześnie zwolennikami rozszerzenia Unii.
Irlandia - jedyny kraj UE, którego konstytucja wymaga przeprowadzenia ratyfikacji w formie referendum - odrzuciła Traktat z Lizbony w czerwcu ubiegłego roku. Oprócz Irlandii, Traktatu nie ratyfikowały Niemcy, Polska i Czechy, gdzie do zakończenia procesu brak tylko podpisu prezydenta. W Niemczech prezydent czeka na orzeczenie sądu konstytucyjnego, a prezydenci pozostałych dwóch państw – na pozytywny wynik referendum w Irlandii. (bea)










