Reklama
Partia Socratesa zgromadziła 38 proc. głosów. To o 7 punktów procentowych mniej niż podczas poprzednich wyborów w 2005 roku. Zdobyte wówczas 45 proc. dały mu solidną większość w parlamencie podczas jego pierwszej kadencji.
Telewizja SIC szacuje, że socjaliści otrzymają 99-103 mandaty w liczącym 230 posłów parlamencie.
„Jeśli te wyniki się potwierdzą, socjaldemokraci odniosą zwycięstwo”, stwierdził w wywiadzie telewizyjnym minister bezpieczeństwa Jose Vieira da Silva.
Centrolewicowi socjaldemokraci pod wodzą Manuela Ferreiry Leite, który opowiadał się za znacznymi cięciami wydatków publicznych, zdobyli około 29 proc. – tyle samo co w 2005 roku.
Największym zwycięzcą tegorocznych wyborów wydaje się być blok lewicy, dla którego poparcie wzrosło w ciągu ostatnich czterech lat z 6,3 proc do 10 proc.
Socrates musi nie tylko wyciągnąć gospodarkę z najgłębszej recesji od dziesięcioleci, ale także naprawić inne długotrwałe gospodarcze problemy Portugalii. Bezrobocie znajduje się obecnie na poziomie 9,1 proc. – najwyższym od lat 80., i nadal rośnie.
Wyniki wyborów stawiają Socratesa w trudnej sytuacji, ponieważ musi on zdecydować, czy będzie rządzić w koalicji czy też jako rząd mniejszościowy.
Według ekspertów prawdopodobnie Socrates postawi na samodzielne rządy. Premier Antonio Guterres rządził krajem nie posiadając większości parlamentarnej w latach 1995-1999. „Po większości absolutnej jest to dla socjalistów drugi scenariusz pod względem korzystności. Mogą negocjować z innymi partiami poparcie dla swoich ustaw”, podkreślił politolog Pedro Magalhaes. Socjaliści mogliby współpracować z socjaldemokratami przy uchwalaniu budżetu na 2010 rok. Wobec deficytu budżetowego w wysokości 5,9 proc PKB cięcia wydatków i podniesienie podatków są konieczne. (tmw)










