Reklama
"Trzeba za to podziękować autorom polityki ‘brzydkiej panny bez posagu’, nie chce tutaj wymieniać nazwiska”, wyjaśniał prezes PiS, mając na myśli Władysława Bartoszewskiego pełnomocnika rządu ds. polsko-niemieckich.
Bartoszewski powiedział w lutym 2007 w kontekście polskiej polityki zagranicznej: „ Jeśli panna nie jest piękna i posażna, to powinna być choć sympatyczna, a nie nabzdyczona”.
Nie po raz pierwszy w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego Kaczyński porusza wątek konfliktów polsko-niemieckich i oskarża rząd Donalda Tuska o uległość wobec Berlina. „W polityce międzynarodowej jest tak, że jak ktoś pozwala, to się robi. Polska pozwalała. Zamiast nieustannie podnosić to, co było moralnym zobowiązaniem, tzw. złym sumieniem wobec Polski, podnoszono rzekome polskie złe sumienie. Mamy tego efekty”, stwierdził Kaczyński, podkreślając, że PiS jest jedyną partią, która troszczy się o polskie interesy w stosunkach z Niemcami.
„Jest pytanie o motywy tego rządu. Prowadzona jest polityka, która podważa funkcjonowanie Szczecina jako miasta polskiego”, zarzucał Kaczyński. Wezwał przy tym PO do wystąpienia z Europejskiej Partii Ludowej, do której należą obie niemieckie partie.
Zgodnie z przewidywaniami apel Kaczyńskiego nie zrobił na politykach PO żadnego wrażenia. PO nie ma zamiaru występować z EPL. Komentując odezwę CDU i CSU Tusk podkreślił, że wypędzenia i przesiedlenia po II wojnie światowej były czymś okrutnym. „Nikt przy zdrowych zmysłach nie jest w stanie zaakceptować czegoś takiego jak wysiedlenia”, stwierdził szef PO. Jednoznacznie wskazał jednak odpowiedzialnych tej tragedii. „To Niemcy. Adolf Hitler, III rzesza, ówczesne państwo niemieckie”, dodał Tusk. (tmw)










