Reklama
Dziękując za współpracę z Parlamentem Europejskim, premier Słowenii Janez Jansza wymienił najważniejsze ustalenia, które udało się zawrzeć pod słoweńskim kierownictwem w Radzie: rozszerzenie strefy euro o Słowację, usunięcie ostatnich barier w strefie Schengen, inauguracja Roku Dialogu Międzykulturowego, ustanowienie Uniwersytetu Eurośródziemnomorskiego w Słowenii, decyzja o lokalizacji EIT w Budapeszcie, ustanowienie Europejskiego Dnia Morza, rozpoczęcie drugiego cyklu wdrażania Strategii Lizbońskiej i wprowadzenie piątej swobody, czyli przepływu wiedzy.
Uzupełniając listę sukcesów dodał porozumienie w sprawie realizacji projektu Galileo, liberalizację rynku energii elektrycznej i gazu oraz wypracowanie stanowiska w sprawie Bałkanów Zachodnich.
Mówiąc o efektach czerwcowego szczytu UE Jansza powiedział, że wynik referendum w Irlandii dowodzi kryzysu w postrzeganiu Unii Europejskiej i unijnej tożsamości. "W celu wzmocnienia wspólnej tożsamości ludzie muszą identyfikować się z czymś, co jest wspólne, na przykład z piłką nożną. Mecz piłkarski UE - Ameryka Łacińska wzbudziłby niewątpliwie zainteresowanie medialne i cieszyłby się dużą oglądalnością" - żartował Jansa.
Po to, by funkcjonować bardziej demokratycznie i efektywnie Unii Europejskiej potrzebne są nowe rozwiązania instytucjonalne. Unijni przywódcy uzgodnili, że do października Wspólnota ma zastanawiać się nad tym co robić dalej, trzymając się trzech podstawowych ustaleń: rozwiązanie kryzysu nie może polegać na podważaniu zapisów Traktatu Lizbońskiego; proces ratyfikacji powinien być kontynuowany, a głos Irlandczyków - wysłuchany, zwłaszcza, że nie jest to pierwszy raz, kiedy odrzucono propozycje zmian traktatowych.
Rada Europejska określiła też działania w obszarach, które będą decydować o jakości życia obywateli UE w tym stuleciu: walka z ubóstwem, a zwłaszcza decyzje zmierzające do złagodzenia skutków wysokich cen żywności, paliw i energii, bezpieczeństwo obywateli, wzmocnione dzięki objęciu nowych państw członkowskich systemem Schengen i wdrożeniem systemu SIS-II do 2009 roku, a także przeciwdziałanie zmianom klimatycznym, czemu służyć będzie przyjęcie pakietu klimatyczno-energetycznego.
Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso zwrócił uwagę w swoim wystąpieniu, że wbrew obawom, obrady ostatniej Rady Europejskiej dowodzą, że Unii udaje się przezwyciężać kryzys bez poczucia dramatyzmu. W jego ocenie, na spotkaniu unijnych przywódców panowała atmosfera konsensusu, nikt nie kwestionował korzyści z Traktatu i nie negował konieczności dalszej ratyfikacji.
Rada podjęła decyzję o wsparciu dla najbardziej dotkniętych sytuacją na rynku żywnościowym i paliwowym, przede wszystkim poprzez udzielenia pomocy krajom rozwijającym się oraz sektorowi rybołówstwa. Uznano, że państwa członkowskie mają swobodę działań w zakresie środków w ramach polityki socjalnej i podkreślono, że pakiet klimatyczno-energetyczny zyskuje na znaczeniu, gdyż pozwoli uodpornić się na wahania cen ropy dzięki zmniejszeniu zależności energetycznej Europy i zwiększeniu dywersyfikacji źródeł energii.
Występując w mieniu grupy EPP-ED Hartmut Nassauer ocenił, że kryzys w Unii sięga głębiej niż kwestia Traktatu Lizbońskiego. Kryzys to – jak powiedział - nastawienie Unii do obywateli i obywateli do Unii. Obywatele odrzucają UE wobec czego musi ona rozpocząć poszukiwanie przyczyny tej sytuacji w Radzie, Komisji i Parlamencie. Niemiecki europoseł powiedział, że Bruksela coraz bardziej "denerwuje" obywateli, jest postrzegana jako biurokracja, która odgórnie narzuca rozwiązania. Jego zdaniem, potrzebna jest nowa kultura subsydiarności - trzeba zostawiać odpowiedzialność państwom członkowskim. Według Nassauera to, że Rada chce dać sobie czas na refleksję i zająć się traktatem dopiero w październiku jest działaniem prawidłowym.
Również Martin Schulz (PSE) uznał, że UE i rządy państw członkowskich są daleko od codziennych spraw obywateli. Niemiecki socjalista zwrócił uwagę, że Unii brakuje polityki socjalnej i przeciwwagi dla wspólnego rynku. Przyznał, że dużo mówi się o środowisku społecznym, ale brak działań w tej dziedzinie. Obywatele muszą czuć, że UE troszczy się o nich - podkreślił.
Oceniając mijającą prezydencję Słowenii Graham Watson (ALDE) zwrócił uwagę, że w ostatnim półroczu udało się znacząco rozwinąć europejski projekt poprzez m.in. rozszerzenie strefy Schengen, współpracę w ramach Europolu, dyrektywę w sprawie kredytów konsumenckich i porozumienie z Bośnią i Hercegowiną. Brytyjski eurodeputowany podkreślił konieczność zabezpieczenia obywateli przed rosnącymi cenami. W jego opinii, zespoły Sarkozy`ego i Klausa będą musiały teraz rozwiązać problemy, których po części sami są współautorami.
Monica Frassoni (Verts/ALE) wypomniała Słowenii, że w czasie jej przewodnictwa Unii nie udało się zająć stanowiska w takich sprawach jak imigracja, stosunek do Chin w trakcie igrzysk czy środowisko. W jej opinii, jest coraz mniej prawa, mniej pewności prawnej, a liczy się tylko władza państwowa. Kierownicza rola UE podlega erozji, wydaje się, że przyszłe prezydencje będą marginalizowały mniejsze kraje – przewiduje włoska posłanka. Trzeba działać, a nie przeznaczać czas na refleksję – powiedziała Frassoni i zarzuciła unijnym przywódcom brak ambicji i zorganizowania w rozwiązywaniu problemów obywateli.
Według Briana CROWLEYa (UEN) Słowenia powinna chronić swoje osiągnięcia, m.in. przedstawienie europejskiej perspektywy zachodnim Bałkanom. Również on zwrócił uwagę na rosnące ceny żywności i ropy. Kuba i Zimbabwe to – jego zdaniem - przykłady problemów o charakterze globalnym, na które UE powinna reagować.
Francis WURTZ (GUE/NGL) uzupełnił wypowiedź premiera Słowenii o decyzje Rady, które – w jego opinii - zadecydowały o nienajlepszym wizerunku instytucji UE w oczach obywateli. Jako przykład podał porozumienie w sprawie dyrektywy o czasie pracy. Zwrócił uwagę, że wprowadza ona okres niezaliczany do czasu pracy, a to prowokuje działania ruchu związkowego. Francuski poseł wymienił także powszechnie potępianą dyrektywę o wydalaniu imigrantów i negocjacje z Izraelem w sprawie wzmocnienia wzajemnych relacji.
Natomiast Kathy SINNOTT (IND/DEM) podkreśliła, że Irlandia niepokoi się o jej wartości i demokrację. Coraz więcej decyzji jest podejmowanych przez Komisję, ale ich realizacja spada na państwa, co prowadzi do rozmycia odpowiedzialności – zwróciła uwagę. Dodała, że Irlandczyków niepokoją nawoływania do aborcji lub eutanazji; sprzeciw budzi też wykorzystywanie embrionów w badaniach naukowych oraz zgoda na tworzenie hybryd. Nie we wszystkich dziedzinach Irlandia skorzystała na członkostwie – podkreśliła i wymieniając rybaków, którzy walczą o przeżycie i likwidację przemysłu cukrowego.
Demokracja umarła w Brukseli, a my jesteśmy świadkami na pogrzebie - zadeklarował tymczasem Roger HELMER (NI). W jego opinii, UE nie respektuje sprzeciwu Irlandii. Europa to autorytarna konspiracja zwrócona przeciw obywatelom – powiedział wspominając, że prezydent Zimbabwe Robert Mugabe również odrzucił wyniki głosowania.(b)











