Reklama
Założenia kampanii przedstawili podczas transmitowanej do wszystkich krajów członkowskich konferencji w Brukseli wiceprzewodniczący parlamentu Alejo Vidal-Quadras i Mechtild Rothe.
Działania informacyjne i środki wykorzystane w kampanii mają uzmysłowić Europejczykom, że wybierając parlament dokonują wyboru między różnymi sposobami rozwiązania problemów. Kampania obejmować będzie billboardy, trójwymiarowe instalacje uzupełniające kampanię uliczną, kabiny multimedialne (tzw. choice boksy) dające wyborcom w państwach członkowskich możliwość wyrażenia oczekiwań wobec Europy, spoty radiowe i telewizyjne, internetową witrynę wyborczą uruchomioną w styczniu, portale społecznościowe, takie jak MySpace i Facebook oraz serwisy Flickr i EU Tube.
"Główne przesłanie to pokazanie możliwości wyboru. Kampania nie odwołuje się do obowiązku obywatelskiego, ale pokazuje, że w polityce europejskiej trzeba będzie dokonywać wyborów wpływających na życie wszystkich obywateli, że decyzje te zapadają na poziomie europejskim, że Parlament Europejski odgrywa w ich podejmowaniu kluczową rolę i że obywatele mogą wpływać na te decyzje głosując w wyborach europejskich" - mówił w czasie inauguracji kampanii wiceprzewodniczący Alejo Vidal-Quadras.
Wybory europejskie to jedyne w swoim rodzaju tak wielkie przedsięwzięcie z zakresu wielonarodowej demokracji bezpośredniej. Do głosowania uprawnionych jest 375 mln obywateli 27 państw członkowskich Unii. Akcja informacyjna będzie prowadzona we wszystkich tych krajach w 34 wersjach językowych.
"Kluczowa sprawa, to mówienie takim językiem, jakim mówią obywatele danego kraju. I chodzi tu nie tylko o uszanowanie języków oficjalnych, ale także odczuć, różnic kulturowych i politycznych między krajami członkowskimi" - wyjaśniała wiceprzewodnicząca Mechtild Rothe.
Kampania jest bezstronna politycznie. Koncentruje się na tematach związanych z życiem Europejczyków, pokazując w ten sposób znaczenie wyborów europejskich. Parlament jest bowiem jedyną instytucją unii wyłanianą w bezpośrednich wyborach powszechnych, współdecydującą o kształcie większości praw wchodzących w życie we wszystkich państwach UE.
W wyborach do PE w 2004 roku, kiedy Polacy mieli po raz pierwszy prawo wziąć w nich udział, Polska znalazła się na przedostatnim miejscu pod względem frekwencji wyborczej wśród wszystkich państw UE, wyprzedzając jedynie Słowację. W Polsce głosowało 20,87 proc. uprawnionych, podczas gdy w skali całej Unii frekwencja była bliska 46 proc. (tmw)










