Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk |
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Reklama

Orzeczenie czeskiego Trybunału Konstytucyjnego w środę

fot. Komisja Europejska

26.11.2008
Do środy odłożył czeski Trybunał Konstytucyjny orzeczenie w sprawie zgodności Traktatu Lizbońskiego z konstytucją Czech. Piętnastu sędziów rozpoczęło debatę w tej sprawie we wtorek, ale jej czas nie został określony.

Reklama

Jednak nawet gdyby Trybunał Konstytucyjny w Brnie zdecydował, że unijny traktat nie narusza czeskiej konstytucji, to ratyfikacja tego dokumentu mogłaby się odbyć dopiero pod koniec stycznia.

Tym samym Czechy, które 1 stycznia przejmują przewodnictwo w UE, byłyby pierwszym krajem zarządzają Unią, mimo że jest jedynym krajem Wspólnoty, w którym nawet nie rozpoczęto procesu ratyfikacji traktatu reformującego Unię.

Posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego w Brnie, w pełnym składzie  miało charakter publiczny i trwało nieco ponad 3 godziny.  Otwierając posiedzenie sędzia sprawozdawca Vojen Gurtler odczytał zastrzeżenia czeskich senatorów i prezydenta Klausa, który – zgodnie z zapowiedziami – był głównym mówcą.

Eurosceptyczny prezydent również przy tej okazji, krytykował Unię Europejską. „Traktat Lizboński zapoczątkował pewien proces, na zakończenie którego Unia Europejska jako suweren dyktować będzie swe reguły nie tylko poszczególnym państwom członkowskim UE, ale także ich obywatelom” – powiedział Klaus. Już wcześniej czeski prezydent mówił, że dokument ten stanowi "zgubne ograniczenie suwerenności narodowej".

Odmiennego zdania był minister do spraw europejskich Alexandr Vondra z partii ODS, do której należał Vaclav Klaus zanim został prezydentem. „Traktat Lizboński nie przekształca Unii Europejskiej w federację. Unia Europejska pozostaje nadal unią suwerennych państw” - powiedział.

Czeski Parlament nie może ratyfikować traktatu, dopóki Trybunał nie wyda orzeczenia. Gdyby się okazało, że unijny dokument nie jest zgodny z krajową konstytucją , to – według agencji Reutersa, na którą powołują się polskie media - konstytucja Republiki Czeskiej będzie musiała zostać zmieniona. Jednak oczekuje się, że werdykt Trybunału okaże się pozytywny i Traktat zostanie skierowany do parlamentu.

Głosowanie w parlamencie powinno być czystą formalnością, ponieważ eurosceptycy z Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) stracili większość konstytucyjną w Senacie i nie mogą już zablokować tej decyzji.

Potem traktat musi jeszcze podpisać prezydent, który już w poniedziałek zapowiedział, że - niezależnie od rozstrzygnięcia Trybunału - może tego nie zrobić, dopóki Irlandia nie wycofa swego sprzeciwu wobec tego dokumentu.

Tymczasem większość Czechów chce Traktatu:  prawie 70 proc. Czechów i większość ministrów w rządzie Mirka Topolanka uważa, że nie zagraża on suwerenności ich kraju, przed czym ostrzegają czescy eurosceptycy z prezydentem na czele.

Prounijny premier Czech powiedział w zeszłym tygodniu, że Praga ma dwie możliwości: ratyfikować Traktat Lizboński albo popaść w zależność od Moskwy. W jego opinii, nawet jeśli ma się krytyczną postawę wobec niektórych polityk Unii Europejskiej, to lepiej stanowić część Wspólnoty niż pozostawać poza nią.

W czwartek tekst unijnego dokumentu przyjął parlament Szwecji, tym samym pozostały jeszcze tylko dwa kraje: właśnie Czechy i Irlandia.

Procedurę ratyfikacyjną zakończyły już 23 z 27 państw członkowskich UE, a w Polsce i Niemczech dokument ten czeka jeszcze na podpis prezydenta. Żeby unijny traktat wszedł w życie muszą go przyjąć wszystkie kraje Unii.

Irlandzki minister ds. europejskich Dick Roche podkreśla, że głosowanie w sprawie przyjęcia traktatu z Lizbony jest nieuniknione, ale daty referendum na razie nie podaje. W Irlandii rosną jednak szanse na ratyfikację, bo wyniki ostatnich badań opinii publicznej wskazują na, niewielką co prawda, przewagę zwolenników Traktatu.

W rozmowie z czeską agencją prasową CTK Roche zapowiedział, że zanim Irlandczycy po raz drugi będą się wypowiadać w tej sprawie, ich rząd musi wynegocjować warunki z UE.

Irlandia obstaje przy zasadzie: jeden kraj - jeden komisarz podczas gdy Traktat Lizboński przewiduje zmniejszenie składu Komisji Europejskiej z początkiem 2014 roku i obsadzanie stanowisk komisarzy na zasadzie rotacji. Ważne też są dla niej ustalenia w sferze światopoglądowej i w obszarze europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony: Dublin chce mieć pewność, że UE będzie szanować zasadę neutralności Irlandii.

Według Roche`a, na unijnym szczycie 11-12 grudnia, Dublin zaproponuje "mapę drogową" tych rozmów. W jego ocenie, negocjacje będą trwały nie dłużej niż rok, a data kolejnego referendum zostanie wyznaczona dopiero po ich zakończeniu.

Również według EurActiv.fr, szanse na zorganizowanie referendum wcześniej niż jesienią przyszłego roku są niewielkie.

Negocjacje Irlandii z Brukselą w sprawie zapisów traktatu reformującego Unię będą się w związku z tym toczyły w czasie przewodnictwa Republiki Czeskiej, której prezydent jest najpoważniejszym w UE oponentem tego dokumentu. Klaus, który po irlandzkim „nie” z 13 czerwca ogłosił śmierć traktatu z Lizbony, ostatnio wywołał skandal, wyrażając w czasie wizyty w Londynie swoje poparcie dla tamtejszego antytraktatowego ruchu Libertas i spotykając się z jego szefem. (bea)

© 2003-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top