Reklama
Miliband, który do niedzieli uchodził za najsilniejszego kandydata na prestiżowe stanowisko Wysokiego Przedstawiciela UE, powiedział podczas spotkania z przewodniczącym Partii Europejskich Socjalistów (PES) Poulem Nyrupem Rasmussenem, że nie jest zainteresowany objęciem tej funkcji.
Miliband wcześniej wielokrotnie powtarzał w rozmowach z brytyjską prasą, że nie należy brać jego osoby pod uwagę przy planach obsady tego stanowiska, ponieważ chciałby on pozostać w rządzie Gordona Browna. Mimo to wśród europejskich socjaldemokratów nie ustawały spekulacje na ten temat. Wielu polityków PES uważa, że Miliband byłby idealnym kandydatem na szefa unijnej dyplomacji.
Rozmowa z Rasmussenem postrzegana będzie prawdopodobnie jako przekonujące i ostatecznie „nie”. Źródło zbliżone do kierownictwa Laburzystów stwierdziło w rozmowie z portalem EurActiv, że „Miliband ma trójke dzieci i jest świadomy, że ta praca oznaczałaby, że większość czasu wciągu następnych pięciu lat spędziłby w samolocie”. Ponadto Miliband postrzegany jest przez wielu jako następca szefa Laburzystów, gdy – jak się powszechnie oczekuje – po prawdopodobnym zwycięstwie Konserwatystów w przyszłorocznych wyborach do brytyjskiego parlamentu Gordon Brown zostanie usunięty z funkcji. Jego rezygnacja ubiegania się o unijne stanowisko może zatem być podyktowane zarówno względami osobistymi jak i politycznymi, twierdzi źródło.
Po rezygnacji Milibanda wśród potencjalnych kandydatów na unijnego „ministra spraw zagranicznych” wymieniani są: były włoski szef dyplomacji Massimo D’Alema, rumuński eurodeputowany Adrian Severin, były minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier i była francuska minister ds. europejskich Elisabeth Guigou. (tmw)










