Reklama
Jak zastrzegła zastępczyni dyrektora w Biurze Rzecznika Prasowego MSZ Monika Janus-Klewiado w rozmowie z PAP, planowana kampania ma być kampanią wizerunkową nie samej prezydencji, ale Polski.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych chce w ten sposób wzmocnić wizerunek kraju w UE przed i w czasie przewodnictwa we Wspólnocie. Kampania ma być realizowana przede wszystkim w Brukseli, jednak niewykluczone są też działania we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii.
Resort informuje na swojej stronie internetowej, że oczekuje projektu kampanii niestandardowej, wykorzystującej nowoczesne technologie i środki przekazu, uwzględniającej takie elementy jak współpraca z polskimi organizacjami pozarządowymi i ośrodkami analitycznymi oraz przedstawicielstwami polskich regionów w Brukseli.
Kampania ma trwać od początku przyszłego roku do marca 2012 roku. "To jest kampania wizerunkowa, której do tej pory nie było w Brukseli i w Europie. Chcemy wesprzeć przekaz polityczny, który będzie kreowany podczas naszej prezydencji" – cytuje Pb.pl za PAP wypowiedź Janus-Klewiado.
Zgodnie z wymogami resortu, na kampanię mają składać się raczej konferencje, wystawy i tym podobne wydarzenia, a nie typowe spoty reklamowe. MSZ chciałoby, aby przekaz o Polsce trafił do jak największej liczby odbiorców - od unijnych instytucji, poprzez think-tanki i grupy opiniotwórcze, a za pośrednictwem mediów – również do społeczeństw państw członkowskich Unii.
Budżet tego przetargu to 1 mln 120 tys. euro pochodzące z tzw. resztówek bezzwrotnej pomocy, którą Polska otrzymywała od początku lat 90. z UE.
W poniedziałkowym "Dzienniku Gazecie Prawnej" znalazły się opinie ekspertów, których zdaniem podana kwota nie wystarczy na taką kampanię. Janus-Klewiado zwróciła jednak uwagę, że MSZ nie planuje zakupu czasu antenowego ani np. drukowania kosztownych wkładek do gazet. Podkreśliła przy tym, że resort nie jest w stanie wydać więcej.










