Reklama
Zieloni domagają się w Parlamencie Europejskim, by „wreszcie na czele Unii Europejskiej stanęła silna kobieta”. Przejście do „ery lizbońskiej” nie powinno „być obciążone dyskusją o wciąż tych samych nazwiskach męskich kandydatów”, napisali w poniedziałkowym oświadczeniu.
Zielonie nie są w swych żądaniach osamotnieni. „W UE jest 250 milionów kobiet i żadna nie jest wystarczająco dobra?”, pyta eurodeputowana Christel Schaldemose. Duńska socjaldemokratka chce, by poprzez inicjatywę Females in Front w tym roku co najmniej jedno z czterech najwyższych unijnych stanowisk objęła kobieta. Stanowiska szefów Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego zostały już zajęte przez mężczyzn. Pozostały jeszcze tylko nowe urzędy: przewodniczącego Rady UE i unijnego ministra spraw zagranicznych.
Poparcie dla tej inicjatywy wyraził przewodniczący parlamentu Jerzy Buzek, który życzyłby sobie przewodniczącej Rady UE. „Jestem prawie pewien, że jest możliwe znalezienie kobiety na to stanowisko. Potrzebujemy równouprawnienia płci”, podkreślił Buzek. Jak dotąd UE pod względem równości płci nie wypada najlepiej. Z 27 unijnych komisarzy tylko 8 to kobiety.
Na liście potencjalnych kandydatek znajdują się trzy europejskie prominentne kobiety-polityk:
Mary Robinson (65), byla prezydent Irlandii (1990-1997) i była Wysoka Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka. Obecnie członkini Laburzystów angażuje się jako wiceprzewodnicząca „Club of Madrid“ w inicjatywę na rzecz ochrony klimatu „Road to Copenhagen“. W „Club of Madrid” ponad 70 byłych szefów państw i rządów z 50 krajów wspiera ruchy obrońców praw człowieka i demokracji. Członkiem klubu jest m. in. były prezydent USA Bill Clinton i były przywódca Rosji Michaił Gorbaczow.
Tarja Halonen (65), fińska prezydent (od 2000) wynegocjowała jako minister spraw zagranicznych akcesję swego kraju do UE. Znana jest także z zaangażowania w obronę praw człowieka i mniejszości.
Vaira Vike-Freiberga (72), była litewska prezydent (1999-2007), jako członek „Rady Mędrców” zastanawia się nad gospodarczą i geopolityczną przyszłością Europy. Profesor psychologii zna poza litewskim także angielski, niemiecki i francuski. Vike-Freiberga jest bezpartyjna, dlatego byłaby dobrą kandydatką na oba stanowiska. Poparła jednak wojnę w Iraku, dlatego jej kandydatura jest odrzucana przez niektórych europejskich polityków.
Gdyby o obsadzie nowych unijnych stanowisk mieli decydować Polacy, mogłoby dojść do niespodzianki. „Rzeczpospolita” zapytała, kto najlepiej nadawałby się na urząd przewodniczącego Rady UE. Największe poparcie – 28 proc. - uzyskała kanclerz Niemiec Angela Merkel. (tmw)







