Reklama
Wiadomość o starcie brata bliźniaka prezydenta, który zginął 10 kwietnia w wyniku katastrofy samolotu pod Smoleńskiem, podały również światowe media.
"Polska to nasze wspólne, wielkie zobowiązanie. Wymagające przezwyciężenia także osobistego cierpienia, podjęcia zadania pomimo osobistej tragedii. Dlatego podjąłem decyzję o kandydowaniu na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej" – napisał w specjalnym oświadczeniu szef PiS.
Władze partii odwołały zapowiadaną wcześniej konferencję prasową Jarosława Kaczyńskiego i ograniczyły się do wydania oświadczenia cytowanego przez wszystkie media, w którym prezes Prawa i Sprawiedliwości nawiązał do politycznych dokonań swego brata.
"Wszystkich, którzy chcą kontynuować dzieło ofiar smoleńskiej tragedii, którzy chcą, by prawa Polska i prawi Polacy – jak pięknie powiedział przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek – na zawsze podnieśli głowy, wzywam do współpracy. Bądźmy razem. Dla Polski. Polska jest najważniejsza" – podkreślił w swoim oświadczeniu.
Szefową sztabu Jarosława Kaczyńskiego będzie posłanka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. W poniedziałek tłumaczyła dziennikarzom, że na decyzje o kandydowaniu prezesa PiS miały wpływ tysiące listów i apeli, które trafiły do niego po wydarzeniach pod Smoleńskiem . „Nie bez znaczenia było to co się działo po katastrofie, czyli setki tysięcy Polaków składających hołd zmarłemu prezydentowi” - powiedziała Kluzik-Rostkowska.
Według niej, kampania wyborcza powinna być kampanią "rozsądku i wizji". „Mam nadzieję, że w trakcie niej będziemy rozmawiać merytorycznie i przyjaźnie o przyszłości Polski” – dodała Kluzik-Rostkowska.
Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Rzeczpospolita", Jarosławowi Kaczyńskiemu mają ją przygotowywać spin doktorzy: Adam Bielan i Michał Kamiński.
Do PKW zgłosiły się 22 komitety. Do rejestracji wystarczyło zebrać tysiąc głosów, toteż wśród kandydatów – obok Bronisława Komorowskiego, Jarosława Kaczyńskiego, Waldemara Pawlaka czy Grzegorza Napieralskiego – znaleźli się też mniej znani, np. Bogdan Szpryngiel (opolski przedsiębiorca, który w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego kandydował z listy Libertasu), Roman Sklepowicz (b. funkcjonariusz służb specjalnych, szef Stowarzyszenia Poszkodowanych Przez Banki), czy Ludwik Wasiak (prezes Stronnictwa Narodowego im. Romana Dmowskiego, pułkownik samozwańczych Polskich Drużyn Strzeleckich).
Do 6 maja wszystkie komitety musza jednak zebrać 100 tys. podpisów poparcia, toteż ostatecznie kandydatów będzie na pewno mniej. Małe partie nie będą bowiem w stanie w tak krótkim czasie zebrać wymaganej liczby podpisów.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się 20 czerwca.
Według wyników pierwszych sondaży przedwyborczych, gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę, to w pierwszej turze wygrałby marszałek Sejmu, pełniący obowiązki głowy państwa Bronisław Komorowski przed szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim.
Z sondażu przeprowadzonego przez MB SMG/KRC na zlecenie TVN24 pierwszy zdobyłby 47 proc., a drugi - 27 proc. głosów. Wyniki sondażu Homo Homini SA podobne: Komorowski mógłby liczyć na 46,2 proc. głosów, a Jarosław Kaczyński - 31,7 proc. Pozostali kandydaci otrzymali już tylko jednocyfrowe poparcie.
MB SMG/KRC zapytał też respondentów jak by głosowali, gdyby w najbliższą niedzielę odbywały się wybory parlamentarne. Trzy czwarte (74 proc.) respondentów zadeklarowało, że poszłoby do urn, 12 proc. nie wzięłaby udziału w głosowaniu, a 14 proc. wciąż się waha. Wśród tych, którzy zadeklarowali udział w wyborach, 41 proc. zagłosowałoby na PO, 33 proc. na PiS, a 9 proc. na SLD. Poniżej progu wyborczego znalazłoby się PSL z 4 procentami poparcia. Niezdecydowanych jest 9 proc ankietowanych.











