Reklama
Najnowsze sondaże z Irlandii pokazują, że obóz zwolenników traktatu nabrał wiatru w żagle. Unijny traktat reformujący popiera dwóch na trzech Irlandczyków.
Według danych eurodeputowanego porażka Libertasu jest najważniejszym czynnikiem wzrostu liczby zwolenników traktatu. Kontrowersyjny paneuropejski plan ruchu przeciwników Lizbony zakończył się podczas eurowyborów katastrofą, której najbardziej spektakularnym objawem była porażka założyciela partii Declana Ganleya.
Ganley stwierdził w tym roku, że nie będzie po raz kolejny nawoływać do odrzucenia traktatu, jeśli nie uda mu się zachowac mandatu. Choć Libertas może startować ze swoją kampanią przeciwko Lizbonie nawet bez Ganleya, to jednak brak jej najważniejszego demagoga znacznie osłabi tę partię. Wydaje się ponadto, że gwarancje dane w ubiegłym tygodniu Irlandii przez polityków państw UE wzmocniły obóz zwolenników traktatu.
Po drugie kampania „tak dla Lizbony” wspierana jest przez irlandzki rząd i inne partie popierające ratyfikację traktatu, dlatego jest ona znacznie bardziej przekonująca niż za pierwszym razem.
Ponadto kampanię zwolenników traktatu wesprą prominenci. Będą wśród nich przedstawiciele biznesu, komentatorzy polityczni i gwiazdy sportu, którzy w ostatnich tygodniach często opowiadali się za ratyfikacją.
W pewien sposób obecna sytuacja przypomina referendum w sprawie przyjęcia Traktatu z Nicei, który w roku 2001 został odrzucony przez Irlandczyków stosunkiem głosów 54 do 46 procent a potem, po wzmocnionej kampanii zwolenników dokumentu został przyjęty (63 proc. za, 37 proc. przeciwko ratyfikacji). (tmw)











